![]() |
| wiem,że na gifie Jin, ale to super pasuje do opisanej sytuacji, więc wyobraźcie sobie że zamiast Jin'a jest Kookie. |
☼Scenariusz nr.5 ~
☼Tytuł: "Wszyscy płaczemy inaczej" Część ; 2/?.
☼Dla: Kotomi
☼Kto występuje: Ty, Jungkook i inni.
☼Kto występuje: Ty, Jungkook i inni.
☼Gatunek: Angst
☼Ostrzeżenia: -
☼Ostrzeżenia: -
☼Przepraszam was, że ten scenariusz jest dopiero teraz. Miałam bardzo dużo pracy w szkole + w dodatku nie miałam zbyt wielkiego poziomu weny. No, ale rozdział jest napisany. Mam nadzieję, że nie popełniłam jakiś wielkich błędów. Jestem totalnie zakręcona. Zauważyłam, że jedna osoba przestała obserwować bloga, więc postanowiłam działać, abyście wy, czyli reszta osóbek które są wspaniałe i czytają moje wypociny, nie odeszła w siną dal. Może zauważyliście, że wygląd bloga znacząco się zmienił. To dzięki superowej Wajlet która zrobiła mi ten szablon!~ Jeśli chciałbyś taki szablon do swojego bloga to kontakt jest podany. :3
Niech wena będzie z wami, do zobaczenia w następnej notce. ~c:
Niech wena będzie z wami, do zobaczenia w następnej notce. ~c:
~Co? Czy on właśnie skradł mój pierwszy p-pocałunek?~
Wpatrywałaś się w jego kamienną, ale przystojną twarz. Nie ukazywała żadnych emocji. Rozejrzał się, czy już nie ma tych mężczyzn i zwrócił się do Ciebie.
-Na co się tak patrzysz?
-N-nie, na nic. Ja już pójdę... - powiedziałaś pośpiesznie. Już chciałaś ruszyć z miejsca, gdy ten złapał cię za nadgarstek. Popatrzyłaś zdziwiona. Jego twarz była blisko, zbyt blisko twojej. Lekko musnął twoje usta tak samo jak zrobiło to przedtem. Odsunęłaś się jak oparzona dotykając swoich ust dłońmi.
-Czemu ty znów to zrobiłeś, c-o?- spuściłaś głowę zażenowana. Na początku nic nie powiedział. Nastała cisza, ale szybko została przez niego przerwana.
-To była pewnego rodzaju... odpłata. - powiedział wpatrując się w ciebie przeszywającym wzrokiem. Odwrócił się i poszedł zostawiając Cię samą z mętlikiem w głowie.
***
Po tamtym wieczorze, stałaś się ostrożniejsza. Nie chodziłaś sama po zmroku, ani nie zapuszczałaś się w ciemne zaułki. Nikomu o tym nie powiedziałaś. Wolałaś, aby to zostało tylko dla Ciebie. Nie chciałaś nikogo tym martwić, a szczególnie cioci Choi. Miałaś tylko nadzieję, że Ci bandyci nie wrócą po Ciebie. Ale postanowiłaś być przygotowana. Jeśli jeszcze raz Cię napadną to zwyczajnie zadzwonisz na policje. Chyba, że tego nie przeżyjesz... ale wtedy to Ci do głowy nie wpadło. Byłaś zbyt pewna siebie. Została jeszcze jedna sprawa.
-Ten chłopak był dziwny, ale jakby nie patrzeć 'uratował' mnie. Powinnam mu podziękować, tylko... jak? -zapytałaś sama siebie oczekując jakiejkolwiek odpowiedzi, której i tak byś nie otrzymała. Postanowiłaś się już tym tak nie zamartwiać. Szczerzę mówiąc, nie liczyłaś na to, że jeszcze kiedyś go spotkasz. Był niedzielny wieczór, a ty byłaś już zmęczona, więc opadłaś na swoją miękką pościel i zasnęłaś.
***
Wstałaś o poranku nie wyspana. W nocy śniły Ci się koszmary, że ktoś Cię napada i morduje z zimną krwią. Nie miałaś ochoty wychodzić z domu, ale musiałaś. W końcu kto pójdzie za Ciebie na zajęcia? Pośpiesznie się ubrałaś w granatowy mundurek. Wychodząc, po drodze wzięłaś jedną kanapkę i szybko wyszłaś zamykając za sobą drzwi.
Wchodząc do szkoły zauważyłaś znajomą sylwetkę. Był to chłopak, mniej więcej o rok starszy. Miał ciemne włosy, które dobrze kontrastowały z jasną cerą. Rozmawiał z jakimś chłopakiem. Przyjrzałaś się uważniej.
-Co? Jak to możliwe? - To był ten chłopak, który uratował Cię w nietypowy sposób z tarapatów. Nie chciałaś go spotykać ponownie. Było to dla Ciebie dość zawstydzające, i te 2 pocałunki.... Potrząsnęłaś głową.
~Nie _____, nie zwracaj na niego uwagi, przecież on i tak pewnie nie pamięta twojej twarzy.~
Wchodząc do szkoły zauważyłaś znajomą sylwetkę. Był to chłopak, mniej więcej o rok starszy. Miał ciemne włosy, które dobrze kontrastowały z jasną cerą. Rozmawiał z jakimś chłopakiem. Przyjrzałaś się uważniej.
-Co? Jak to możliwe? - To był ten chłopak, który uratował Cię w nietypowy sposób z tarapatów. Nie chciałaś go spotykać ponownie. Było to dla Ciebie dość zawstydzające, i te 2 pocałunki.... Potrząsnęłaś głową.
~Nie _____, nie zwracaj na niego uwagi, przecież on i tak pewnie nie pamięta twojej twarzy.~
Próbowałaś przejść obojętnie, ale mimowolnie twoje spojrzenie na sekundę spoczęło na sylwetce chłopaka. Złapaliście kontakt wzrokowy.
~O nie, to się nie dzieje naprawdę!~
Szybko odwróciłaś twój wzrok mając nadzieję,że chłopak nie zauważył, że się w niego wgapiałaś. Tempo twojego chodu weszło na szybszy poziom.
-Hej, ty. Dziewczyna w kruczoczarnych włosach, średniego wzrostu, czerwony plecak z rilakkumą. Zatrzymaj się! - krzyknął ktoś z tyłu.
~Przecież to ten głos. To on, na pewno on! I co teraz?~
Zatrzymałaś się. Uciekanie przed nim nie miało najmniejszego sensu. Teraz wiesz, że chodzicie to tej samej szkoły więc w każdej chwili mógłby Cię zaczepić. Tylko jakie miał zamiary?
Usłyszałaś dzwonek. Ty akurat miałaś okienko więc nie śpieszyło Ci się. Poczekałaś, aż wszyscy się porozchodzą po klasach
-Wybawienie, uf. Myślałam, że będę musiała z nim rozmawiać. - szepnęłaś.
Usłyszałaś kroki. Drgnęłaś.
-No tak się składa, że będziesz musiała jednak ze mną porozmawiać, koleżanko od kłopotów.
Poczułaś szarpnięcie. Zostałaś przygwożdżona do zimnych szafek. Przestraszona trochę spojrzałaś mu prosto w twarz.
-C-czego chcesz? - zapytałaś.
-Może byś podziękowała mi za to, że Cię uratowałem, co? - powiedział cicho tak, że ledwie zrozumiałaś.
-Co czemu... przecież ty już wziąłeś swoją odpłatność...zaraz po tym, mnie... mnie. - spuściłaś głowę w dół.
-Mnie, mnie co? -zapytał ironicznie.
-...pocałowałeś - szepnęłaś cichutko.
-Co? Nie dosłyszałem, powtórzysz?- Zauważyłaś, że zachciało mu się z Tobą droczyć. Zbierała się w Tobie złość.
-Pocałowałeś mnie, dupku! - niemal wykrzyczałaś mu to w twarz. Otworzył oczy ze zdumienia.
-Oj od teraz jestem dupiem, tak? Ten który Cię uratował. Gdyby nie ja byłabyś już martwa.
-Puść mnie, dobra? Śpieszę się. - chciałaś się wyrwać się z jego szponów.
-Nagle się śpieszysz księżniczko? A może jesteś zawstydzona? - zaśmiał się.
-Przy Tobie? Miałabym się czuć zawstydzona? No przepraszam bardzo, dlaczego niby?
-Bo potrafię każdą w sobie rozkochać. Wiesz jestem przystojny, dobrze się uczę, mam dobre serce...
-Chyba z kamienia. - powiedziałaś drażniąc go.
-Pf, nie przesadzaj. Gdybym miał serce z kamienia to bym Ci nie pomógł. - powiedział zwycięsko.
-No super, tylko wiesz jest jeden wyjątek.
-Jaki? - zapytał zdezorientowany.
-Ja jestem tym wyjątkiem. Mnie w sobie nie rozkochasz. Znam twoje oblicze które właśnie mi ukazujesz.
-Tak myślisz? - ponownie zaczął się do Ciebie zbliżać swoja twarzą. Czułaś jego oddech na karku.
~Cholera. Wybawca się znalazł. Będę grała na jego zasadach.~
-No rób co chcesz, mnie i tak to nie ruszy. Nie łudź się, księciuniu. - pocałował Cię w szyję jeden raz, drugi, trzeci. Nic, byłaś kompletnie skamieniała. Byłaś na takie coś odporna, po swoich dotychczasowych przeżyciach z drugimi połówkami. Odrzucenia, zdrady itp. Zobojętniałaś na takie rzeczy. Dawno nie czułaś takiego uczucia jak miłość. Spojrzał na Ciebie zdziwiony. Inna dziewczyna pewnie dawno by się mu już oddała. Byłaś z siebie zadowolona. Pierwszy raz komuś się postawiłaś. Pierwszy raz nie byłaś kogoś lalką. Znienawidziłaś go, chociaż był twoim wybawcą. Puścił Cię, a ty swobodnie mogłaś odejść.
Szłaś przed siebie. Szybko, ale nie uciekałaś. Widziałaś, że jeśli teraz mu się przeciwstawiłaś to następnym i każdym kolejnym razem to zrobisz. Chłopak został za tobą stojąc w tym samym miejscu. Nie miał zamiaru za Tobą biegnąć.
-Będzie ciekawie. - usłyszałaś słowa chłopaka.
~Owszem będzie ciekawie, jeszcze zobaczymy kto to wygra.~
~O nie, to się nie dzieje naprawdę!~
Szybko odwróciłaś twój wzrok mając nadzieję,że chłopak nie zauważył, że się w niego wgapiałaś. Tempo twojego chodu weszło na szybszy poziom.
-Hej, ty. Dziewczyna w kruczoczarnych włosach, średniego wzrostu, czerwony plecak z rilakkumą. Zatrzymaj się! - krzyknął ktoś z tyłu.
~Przecież to ten głos. To on, na pewno on! I co teraz?~
Zatrzymałaś się. Uciekanie przed nim nie miało najmniejszego sensu. Teraz wiesz, że chodzicie to tej samej szkoły więc w każdej chwili mógłby Cię zaczepić. Tylko jakie miał zamiary?
Usłyszałaś dzwonek. Ty akurat miałaś okienko więc nie śpieszyło Ci się. Poczekałaś, aż wszyscy się porozchodzą po klasach
-Wybawienie, uf. Myślałam, że będę musiała z nim rozmawiać. - szepnęłaś.
Usłyszałaś kroki. Drgnęłaś.
-No tak się składa, że będziesz musiała jednak ze mną porozmawiać, koleżanko od kłopotów.
Poczułaś szarpnięcie. Zostałaś przygwożdżona do zimnych szafek. Przestraszona trochę spojrzałaś mu prosto w twarz.
-C-czego chcesz? - zapytałaś.
-Może byś podziękowała mi za to, że Cię uratowałem, co? - powiedział cicho tak, że ledwie zrozumiałaś.
-Co czemu... przecież ty już wziąłeś swoją odpłatność...zaraz po tym, mnie... mnie. - spuściłaś głowę w dół.
-Mnie, mnie co? -zapytał ironicznie.
-...pocałowałeś - szepnęłaś cichutko.
-Co? Nie dosłyszałem, powtórzysz?- Zauważyłaś, że zachciało mu się z Tobą droczyć. Zbierała się w Tobie złość.
-Pocałowałeś mnie, dupku! - niemal wykrzyczałaś mu to w twarz. Otworzył oczy ze zdumienia.
-Oj od teraz jestem dupiem, tak? Ten który Cię uratował. Gdyby nie ja byłabyś już martwa.
-Puść mnie, dobra? Śpieszę się. - chciałaś się wyrwać się z jego szponów.
-Nagle się śpieszysz księżniczko? A może jesteś zawstydzona? - zaśmiał się.
-Przy Tobie? Miałabym się czuć zawstydzona? No przepraszam bardzo, dlaczego niby?
-Bo potrafię każdą w sobie rozkochać. Wiesz jestem przystojny, dobrze się uczę, mam dobre serce...
-Chyba z kamienia. - powiedziałaś drażniąc go.
-Pf, nie przesadzaj. Gdybym miał serce z kamienia to bym Ci nie pomógł. - powiedział zwycięsko.
-No super, tylko wiesz jest jeden wyjątek.
-Jaki? - zapytał zdezorientowany.
-Ja jestem tym wyjątkiem. Mnie w sobie nie rozkochasz. Znam twoje oblicze które właśnie mi ukazujesz.
-Tak myślisz? - ponownie zaczął się do Ciebie zbliżać swoja twarzą. Czułaś jego oddech na karku.
~Cholera. Wybawca się znalazł. Będę grała na jego zasadach.~
-No rób co chcesz, mnie i tak to nie ruszy. Nie łudź się, księciuniu. - pocałował Cię w szyję jeden raz, drugi, trzeci. Nic, byłaś kompletnie skamieniała. Byłaś na takie coś odporna, po swoich dotychczasowych przeżyciach z drugimi połówkami. Odrzucenia, zdrady itp. Zobojętniałaś na takie rzeczy. Dawno nie czułaś takiego uczucia jak miłość. Spojrzał na Ciebie zdziwiony. Inna dziewczyna pewnie dawno by się mu już oddała. Byłaś z siebie zadowolona. Pierwszy raz komuś się postawiłaś. Pierwszy raz nie byłaś kogoś lalką. Znienawidziłaś go, chociaż był twoim wybawcą. Puścił Cię, a ty swobodnie mogłaś odejść.
Szłaś przed siebie. Szybko, ale nie uciekałaś. Widziałaś, że jeśli teraz mu się przeciwstawiłaś to następnym i każdym kolejnym razem to zrobisz. Chłopak został za tobą stojąc w tym samym miejscu. Nie miał zamiaru za Tobą biegnąć.
-Będzie ciekawie. - usłyszałaś słowa chłopaka.
~Owszem będzie ciekawie, jeszcze zobaczymy kto to wygra.~
***
~Hiroe
Zapowiada się bardzo ciekawie. Jungkook~ <3
OdpowiedzUsuńJak zawsze,świetnie ! Czekam na następną część <3 *^*
OdpowiedzUsuńOhoho. Wcale nie zaglądałam tutaj codziennie rano z nadzieją, że coś dodałaś, nie. Musisz wiedzieć, że cholernie się bałam tego, że przestaniesz tu cokolwiek dodawać. Długo cię tutaj nie było, ew. Ale to nic. Nie szkodzi. Rozumiem, szkoła i te sprawy, spokojnie.
OdpowiedzUsuńCo do opowiadania:
Nie znalazłam żadnych błędów, nie zauważyłam ich więc jest okej. Gif pozowił mi jeszcze bardziej wczuć się w to wszystko. Nie spodziewałam się, że Kookie będzie taki.. no. Myślałam, że będzie milutki, kochany etc. i powie coś w stylu "Co się stało? Pomóc ci?". Udało ci się mnie zaskoczyć, oczywiście w pozytywnym znaczeniu. Krótko mówiąc baaaardzo mi się podoba. Czekam na więcej i mam nadzieję, że nie będziesz miała tyle na głowie co wcześniej i następny rozdział dodasz niedługo. Weny, weny, weny.
PS: Kocham to jak piszesz. Jak skończysz pisać to, składam kolejne zamówienie. X"D
Fajny rozdział, ale jedna rzecz mi nie pasuje... On skradł jej pierwszy pocałunek... Później piszesz, że ona jest odporna na pocałunki po dawnych związkachcczyli zdradach, rozstaniach... Jakoś nie chce mi się wierzyć, że nigdy się nie całowała z innymi chłopcami, z którymi była. To nie logiczne, a nawet nie realne;;;
OdpowiedzUsuńNie ma po co dziękować za szablon + mam nadzieję, że się dobrze sprawuje:>>>