30 listopada 2014

We all cry differently. 2/? - Jungkook

wiem,że na gifie Jin, ale to super pasuje do opisanej sytuacji,
więc wyobraźcie sobie że zamiast Jin'a jest Kookie.

☼Scenariusz nr.5 ~ 
☼Tytuł: "Wszyscy płaczemy inaczej" Część ; 2/?. 
☼Dla: Kotomi
☼Kto występuje: Ty, Jungkook i inni. 
☼Gatunek: Angst
☼Ostrzeżenia: -
☼Przepraszam was, że ten scenariusz jest dopiero teraz. Miałam bardzo dużo pracy w szkole + w dodatku nie miałam zbyt wielkiego poziomu weny. No, ale rozdział jest napisany. Mam nadzieję, że nie popełniłam jakiś wielkich błędów. Jestem totalnie zakręcona. Zauważyłam, że jedna osoba przestała obserwować bloga, więc postanowiłam działać, abyście wy, czyli reszta osóbek które są wspaniałe i czytają moje wypociny, nie odeszła w siną dal. Może zauważyliście, że wygląd bloga znacząco się zmienił. To dzięki superowej Wajlet która zrobiła mi ten szablon!~ Jeśli chciałbyś taki szablon do swojego bloga to kontakt jest podany. :3
Niech wena będzie z wami, do zobaczenia w następnej notce. ~c:



~Co? Czy on właśnie skradł mój pierwszy p-pocałunek?~

Wpatrywałaś się w jego kamienną, ale przystojną twarz. Nie ukazywała żadnych emocji. Rozejrzał się, czy już nie ma tych mężczyzn i zwrócił się do Ciebie. 
-Na co się tak patrzysz? 
-N-nie, na nic. Ja już pójdę... - powiedziałaś pośpiesznie. Już chciałaś ruszyć z miejsca, gdy ten złapał cię za nadgarstek. Popatrzyłaś zdziwiona. Jego twarz była blisko, zbyt blisko twojej. Lekko musnął twoje usta tak samo jak zrobiło to przedtem. Odsunęłaś się jak oparzona dotykając swoich ust dłońmi. 
-Czemu ty znów to zrobiłeś, c-o?- spuściłaś głowę zażenowana. Na początku nic nie powiedział. Nastała cisza, ale szybko została przez niego przerwana. 
-To była pewnego rodzaju... odpłata. - powiedział wpatrując się w ciebie przeszywającym wzrokiem. Odwrócił się i poszedł zostawiając Cię samą z mętlikiem w głowie. 
***
Po tamtym wieczorze, stałaś się ostrożniejsza. Nie chodziłaś sama po zmroku, ani nie zapuszczałaś się w ciemne zaułki. Nikomu o tym nie powiedziałaś. Wolałaś, aby to zostało tylko dla Ciebie. Nie chciałaś nikogo tym martwić, a szczególnie cioci Choi. Miałaś tylko nadzieję, że Ci bandyci nie wrócą po Ciebie. Ale postanowiłaś być przygotowana. Jeśli jeszcze raz Cię napadną to zwyczajnie zadzwonisz na policje. Chyba, że tego nie przeżyjesz... ale wtedy to Ci do głowy nie wpadło. Byłaś zbyt pewna siebie. Została jeszcze jedna sprawa. 
-Ten chłopak był dziwny, ale jakby nie patrzeć 'uratował' mnie. Powinnam mu podziękować, tylko... jak? -zapytałaś sama siebie oczekując jakiejkolwiek odpowiedzi, której i tak byś nie otrzymała. Postanowiłaś się już tym tak nie zamartwiać. Szczerzę mówiąc, nie liczyłaś na to, że jeszcze kiedyś go spotkasz. Był niedzielny wieczór, a ty byłaś już zmęczona, więc opadłaś na swoją miękką pościel i zasnęłaś.
***
Wstałaś o poranku nie wyspana. W nocy śniły Ci się koszmary, że ktoś Cię napada i morduje z zimną krwią. Nie miałaś ochoty wychodzić z domu, ale musiałaś. W końcu kto pójdzie za Ciebie na zajęcia? Pośpiesznie się ubrałaś w granatowy mundurek. Wychodząc, po drodze wzięłaś jedną kanapkę i szybko wyszłaś zamykając za sobą drzwi. 
Wchodząc do szkoły zauważyłaś znajomą sylwetkę. Był to chłopak, mniej więcej o rok starszy. Miał ciemne włosy, które dobrze kontrastowały z jasną cerą. Rozmawiał z jakimś chłopakiem. Przyjrzałaś się uważniej.
-Co? Jak to możliwe? - To był ten chłopak, który uratował Cię w nietypowy sposób z tarapatów. Nie chciałaś go spotykać ponownie. Było to dla Ciebie dość zawstydzające, i te 2 pocałunki.... Potrząsnęłaś głową.
~Nie _____, nie zwracaj na niego uwagi, przecież on i tak pewnie nie pamięta twojej twarzy.~
Próbowałaś przejść obojętnie, ale mimowolnie twoje spojrzenie na sekundę spoczęło na sylwetce chłopaka. Złapaliście kontakt wzrokowy.
~O nie, to się nie dzieje naprawdę!~ 
Szybko odwróciłaś twój wzrok mając nadzieję,że chłopak nie zauważył, że się w niego wgapiałaś. Tempo twojego chodu weszło na szybszy poziom.
-Hej, ty. Dziewczyna w kruczoczarnych włosach, średniego wzrostu, czerwony plecak z rilakkumą. Zatrzymaj się! - krzyknął ktoś z tyłu.
~Przecież to ten głos. To on, na pewno on! I co teraz?~ 
Zatrzymałaś się. Uciekanie przed nim nie miało najmniejszego sensu. Teraz wiesz, że chodzicie to tej samej szkoły więc w każdej chwili mógłby Cię zaczepić. Tylko jakie miał zamiary?
Usłyszałaś dzwonek. Ty akurat miałaś okienko więc nie śpieszyło Ci się. Poczekałaś, aż wszyscy się porozchodzą po klasach
-Wybawienie, uf. Myślałam, że będę musiała z nim rozmawiać. - szepnęłaś.
Usłyszałaś kroki. Drgnęłaś.
-No tak się składa, że będziesz musiała jednak ze mną porozmawiać, koleżanko od kłopotów.
Poczułaś szarpnięcie. Zostałaś przygwożdżona do zimnych szafek. Przestraszona trochę spojrzałaś mu prosto w twarz.
-C-czego chcesz? - zapytałaś.
-Może byś podziękowała mi za to, że Cię uratowałem, co? - powiedział cicho tak, że ledwie zrozumiałaś.
-Co czemu... przecież ty już wziąłeś swoją odpłatność...zaraz po tym, mnie... mnie. - spuściłaś głowę w dół.
-Mnie, mnie co? -zapytał ironicznie.
-...pocałowałeś - szepnęłaś cichutko.
-Co? Nie dosłyszałem, powtórzysz?- Zauważyłaś, że zachciało mu się z Tobą droczyć. Zbierała się w Tobie złość.
-Pocałowałeś mnie, dupku! - niemal wykrzyczałaś mu to w twarz. Otworzył oczy ze zdumienia.
-Oj od teraz jestem dupiem, tak? Ten który Cię uratował. Gdyby nie ja byłabyś już martwa.
-Puść mnie, dobra? Śpieszę się. - chciałaś się wyrwać się z jego szponów.
-Nagle się śpieszysz księżniczko? A może jesteś zawstydzona? - zaśmiał się.
-Przy Tobie? Miałabym się czuć zawstydzona? No przepraszam bardzo, dlaczego niby?
-Bo potrafię każdą w sobie rozkochać. Wiesz jestem przystojny, dobrze się uczę, mam dobre serce...
-Chyba z kamienia. - powiedziałaś drażniąc go.
-Pf, nie przesadzaj. Gdybym miał serce z kamienia to bym Ci nie pomógł. - powiedział zwycięsko.
-No super, tylko wiesz jest jeden wyjątek.
-Jaki? - zapytał zdezorientowany.
-Ja jestem tym wyjątkiem. Mnie w sobie nie rozkochasz. Znam twoje oblicze które właśnie mi ukazujesz.
-Tak myślisz? - ponownie zaczął się do Ciebie zbliżać swoja twarzą. Czułaś jego oddech na karku.
~Cholera. Wybawca się znalazł. Będę grała na jego zasadach.~ 
-No rób co chcesz, mnie i tak to nie ruszy. Nie łudź się, księciuniu. - pocałował Cię w szyję jeden raz, drugi, trzeci. Nic, byłaś kompletnie skamieniała. Byłaś na takie coś odporna, po swoich dotychczasowych przeżyciach z drugimi połówkami. Odrzucenia, zdrady itp. Zobojętniałaś na takie rzeczy. Dawno nie czułaś takiego uczucia jak miłość. Spojrzał na Ciebie zdziwiony. Inna dziewczyna pewnie dawno by się mu już oddała. Byłaś z siebie zadowolona. Pierwszy raz komuś się postawiłaś. Pierwszy raz nie byłaś kogoś lalką. Znienawidziłaś go, chociaż był twoim wybawcą. Puścił Cię, a ty swobodnie mogłaś odejść.
Szłaś przed siebie. Szybko, ale nie uciekałaś. Widziałaś, że jeśli teraz mu się przeciwstawiłaś to następnym i każdym kolejnym razem to zrobisz. Chłopak został za tobą stojąc w tym samym miejscu. Nie miał zamiaru za Tobą biegnąć.
-Będzie ciekawie. - usłyszałaś słowa chłopaka.
~Owszem będzie ciekawie, jeszcze zobaczymy kto to wygra.~
***
~Hiroe

16 listopada 2014

We all cry differently. 1/? - Jungkook


☼Scenariusz nr.4~
☼Tytuł : "Wszyscy płaczemy inaczej" Część ; 1/?.
☼Dla : Kotomi 
☼Kto występuje? : Ty, Jungkook oraz inni.
☼Gatunek ; Angst
☼Kolejny scenariusz i znów z Ciastkiem,przepraszam. Miał być one shot,ale zrobiłam taką fabułę, że byłby za długi. ~ Mam nadzieję, że wam się spodoba, a szczególnie Kotomi. Miłego czytania! Czekajcie na następną część. >ω<

Siedziałaś na ławce cicho łkając. Twój świat się właśnie zawalił. Nie mogłaś pojąć tego, jak łatwo coś może się skończyć. Pare tygodni temu przekonałaś się, jak nadzieja może być złudna. Twoja mama była ciężko chora, coraz gorzej się czuła, lekarze nie potrafili jej pomóc. Zawsze byłaś optymistycznie nastawiona wobec zapewnień specjalistów, że Ty i twoja ukochana mama będziecie mogły dalej cieszyć się wspólnym, codziennym życiem. Tak się niestety nie stało. Zmarła kilka dni temu. Byłaś przy tym. Jej ostatnie słowa zwrócone do Ciebie brzmiały tak :

"_______, moja kochana córeczko. Możliwe, że teraz widzimy się po raz ostatni. Jest mi bardzo przykro, że... muszę Cię opuścić. Tak bardzo nie chcę Cię sama zostawiać w tym pełnym zła świecie. Ale wiesz, że się... s-starałam? To wszystko dla Ciebie. "

Po tych słowach, zaczęłaś głośno szlochać. Była dla Ciebie najważniejszą osobą, jedyną którą przy sobie miałaś. Mogłaś jej się ze wszystkiego wygadać. Mogłaby być twoim pamiętnikiem. Wiedziała o Tobie prawie wszystko.

"Heej, nie płacz. Wiesz przecież, że nie odchodzę na długo. Spotkamy się jeszcze. Wiesz, że wydoroślałaś? Poradzisz sobie. Znajdziesz kogoś kto mnie zastąpi. Obiecasz mi coś? Jak znajdziesz tego jedynego, przedstaw mi go, d-dobrze? Chcę go kiedyś poznać. Najlepiej żeby przyniósł mi kwiaty, wiesz jakie..." - uśmiechnęła się blado po czym jej oczy lekko opadły, a  jej ręka ostatecznie wysunęła się w twojego ucisku.

~Dlaczego mnie to musiało spotkać? Za jakie grzechy?~

***
Płakałaś całymi dniami. Nie wychodziłaś do ludzi. Osamotniałaś. Codziennie gdy patrzyłaś na jej zdjęcie miałaś ochotę przestać istnieć. Teraz opiekowała się Tobą twoja ciocia. Lubiłaś ją i naprawdę byłaś jej wdzięczna za to co dla Ciebie robi. Każdego dnia wspierała Cię, tuliła gdy tego potrzebowałaś. Mijały dni, tygodnie, a ty jeszcze się nie pojawiłaś w swoim liceum. Nie miałaś ochoty tam wracać.
-______, powinnaś wrócić do szkoły. - właśnie jadłyście obiad gdy rozpoczęła rozmowę.
-Ciociu,przecież wiesz, że nie mam najmniejszej ochoty. Nie chcę aby ktoś się nade mną użalał lub litował. - włożyłaś słomkę do ust i zaczęłaś opóźniać sok ze szklanki.
-Tak sądziłam, dlatego pomyślałam, że mogłabyś się przenieść do innej szkoły. Będziesz miała bliżej, a ja będę mogła Cię podwiesić bo mam po drodze do mojej pracy. Pasuje Ci taki układ? -zapytała.
-Ciociu...- spojrzałaś na nią i już miałaś odmówić, gdy zobaczyłaś jej pełne determinacji spojrzenie. -N-no dobrze, zgadzam się. -odpowiedziałaś.
-Cudownie!- klasnęła w dłonie, uśmiechnięta i cała w skowronkach.

***
Przez kolejne dni kobieta załatwiała wszystko co było związane z twoją nauką w nowym liceum. Nie uśmiechało Ci się to, ale nie chciałaś jej robić przykrości więc poszłaś na ugodę.
Był początek tygodnia. Wreszcie musiałaś się stawić w nowej szkole. Bałaś się. Zwyczajnie się bałaś.
W samochodzie siedziałaś jak na szpilkach.
-Spokojnie _____, nie panikuj. -szeptałaś do siebie,dodając sobie otuchy.
-Kochanie, czy coś się dzieje? -spojrzała przez lusterko na Ciebie.
-Denerwuję się trochę... bardzo. -uśmiechnęłaś się nieśmiało.
-Przecież Cię nie zjedzą. Nie wiedzą kim jesteś, jaką masz przeszłość i jaka jest twoja historia. Więc o co chodzi? - Właśnie skręcała drogą w lewo gdzie miał znajdować się budynek liceum.
-Tak,ale...
-Żadne ale. Jesteś silna. Wierzymy w Ciebie. Ja i Twoja mama. Pamiętaj, zachowuj się normalnie, jak zawsze. Znajdź przyjaciół. Na pewno ktoś Cię polubi. A teraz wysiadaj. - zatrzymała samochód. Popatrzyłaś na nią ostatni raz i wysiadłaś.
Przed tobą stał ogromny, biały budynek szkoły. Jak żółw wdrapywałaś się po wysokich schodach. Wchodząc czułaś zapach który przypominał ci o wspaniałych chwilach spędzonych w szkole. Lubiłaś się uczyć, bo zwyczajnie ci to nie sprawiało trudności. Umiałaś ludzi uczyć, pomagać im w lekcjach. Byłaś pomocna, pracowita jak mrówka. Za to Cię lubili. A może tylko za to, że odwalałaś za nich całą brudną robotę? Wszystko możliwe, ale to już przeszłość. Teraz liczy się nowe życie, nowa szkoła, nowi ludzie. Szłaś korytarzem, gdy zauważyłaś mężczyznę wyglądającego na nauczyciela. Był ubrany w czarne spodnie od garnituru. Biała Koszula wystawała z pod brązowego sweterka. Miał na swojej twarzy duże okulary. Podeszłaś do niego.
-*Jeogiyo, czy jest Pan nauczycielem w tej szkole? -zapytałaś grzecznie.
-Tak, a czy Ty jesteś ____? 
-To się zgadza, ale skąd Pan o tym wie? - zapytałaś zdziwiona.
-Jestem twoim wychowawcą. - uśmiechnął się przyjaźnie. 
-Miło mi Pana poznać, Wychowawco. - odwzajemniłaś uśmiech. Nagle usłyszeliście dzwonek na lekcje. Nie wiedziałaś co począć, a twój nowy wychowawca widząc to uspokoił Cię. 
-Chodź ze mną ______, właśnie masz ze mną lekcje.
-A czego Pan uczy, jeśli mogę wiedzieć? - zapytałaś podążając za nim.
-Uczę Koreańskiego i Angielskiego.
-Wszechstronnie, good job. - uniosłaś kciuk do góry. 
-Proszę, już jesteśmy na miejscu. Wejdź. - powiedział pokazując dłonią na drzwi.
-D-dobrze. Chociaż nie, niech pan wejdzie pierwszy. - zaproponowałaś.
-No dobrze, ale nie wstydź się. Nie zjemy Cię. 
Kiwnęłaś głową. Mężczyzna otworzył drzwi i wszedł, a ty poczłapałaś się za nim. W klasie panował gwar i chaos. Gdy wszedł nauczyciel natychmiast wszyscy się uspokoili.
-No kochani, teraz ma panować cisza. To jest _____ i od tego dnia będzie z wami uczęszczać na lekcje. Przyjmijcie ją ciepło, dobrze? 
-Tak proszę pana. - odpowiedzieli wszyscy chórem. 
I tak się zaczęło. Tego dnia poznałaś wiele miłych ludzi. Nie odtrącali Cię, wręcz przeciwnie bardzo chcieli Cię poznać. Dzień minął bez najmniejszych przykrości. Tak myślałaś.

***
Skończyłaś właśnie lekcje i spokojnie czekałaś na kobietę, która miała po pracy po Ciebie przyjechać. Minęło 10 minut. Nic. Kolejne minuty mijały, a nadal nikt nie przyjechał. 
-Ciekawe, może coś się stało? - zaczęłaś się niecierpliwić i gdy miałaś już dzwonić, z twojego telefonu wydobyła się melodia dzwonka. Odebrałaś.
-Halo, ____ ? Przepraszam,ale coś mi wypadło, nie mogę po Ciebie przyjechać. Mogłabyś sama pójść do domu? Znasz drogę, prawda? - zadawała tysiące pytań na minute.
-Tak wiem, ale... czy coś się stało ciociu? - zaniepokoiło Cię to, że słyszałaś jakby dyszała i była bardzo zdenerwowana.
-Nie, nic się nie stało. Po prostu udaj się do domu, ok? - poprosiła i bez twojego odzewu zakończyła połączenie.
-No i co teraz mam zrobić? - zapytałaś sama siebie. -Aish,  że też... - założyłaś plecak i ruszyłaś w stronę domu. Po jakimś czasie zaczęło się ściemniać, a ty poczułaś jakby ktoś Cię obserwował. Przyśpieszyłaś krok i spojrzałaś za siebie. Zobaczyłaś 5 mężczyzn z kapturach. Uśmiechali się do Ciebie złowieszczo. 
-No dziewczynko, chodź do nas. Nie bój się my tylko chcemy tego co twoja mama od nas kiedyś pożyczyła. 
-O co wam chodzi? Kim jesteście? Czego ode mnie chcecie? - Bałaś się, że te typki chcą coś tobie zrobić. 
-Jak to co? 100 milionów won, które pożyczyła od nas twoja mamusia. - zaśmiali się szyderczo.
-A-ale przecież moja mama nie żyje...
-No widzisz, więc automatycznie wszystkie jej długi przeszły na Ciebie. - powiedział chłopak w czerwonych włosach, wyglądał na lidera.
-Jak to? 
-Tak to, no to dziewczynko. - podszedł do Ciebie i złapał za podbródek. -Płacisz gotówką, czy może wolisz inny rodzaj zapłaty? - zapytał i powoli swoją ręką zbliżał się do twojego biustu. Szybko się wyrwałaś i próbowałaś jak najszybciej uciec od nich. Biegłaś ile sił w nogach. Nie zauważyłaś, gdy przed tobą znalazł się młody chłopak, więc zderzyliście się czołowo.
-Przepraszam - miałaś łzy w oczach, a bandyci zbliżali się nieubłaganie.
-Aish, uważaj trochę, głupia. - powiedział ostro, ale gdy zobaczył twoje łzy odpuścił dalszego kazania. Już miał odchodzić, gdy złapałaś go za rękaw od bluzy. 
-Proszę, pomóż mi. Uratuj mnie przed nimi, błagam. - pokazałaś na mężczyzn biegnących w twoją stronę.
-Dziewczynko, gdzie jesteś. Znajdziemy Cię, nie martw się, a wtedy nam za wszystko zapłacisz.
Poczułaś szarpnięcie. Chłopak szybko przyciągnął Cię do siebie i udawał,że całuje. Mężczyźni przeszli obojętnie, a ty zszokowana tym co właśnie zrobił, stałaś jak sparaliżowana.

*przepraszam. 
***



 ~Hiroe

12 listopada 2014

"Dream" 3/3 End - Jungkook

☼Scenariusz nr.3~
☼Tytuł : "Sen" Część ; 3/3 Finał.
☼Dla : -
☼Kto występuje? : Ty, Jungkook oraz inni.
☼Kolejna i już ostatnia część mojego pierwszego odpowiadania. Bardzo się rozpisałam,jeszcze bardziej niż poprzednio. Niby nie miałam weny,ale otworzyłam mój folder z tym opowiadaniem i tak się zapisałam,że skończyłam o 00:40 w nocy. ~ Powiem krótko,że bardzo się wżyłam w role naszej nieznajomej w którą może się wcielić każda z nas lub każdy (jak kto lubi). Mam nadzieję,że spodoba wam się ostatnia część. Także,czytajcie i czekajcie na kolejne ^^ Mam nadzieję,że w końcu ktoś się przełamie i coś u mnie zamówi!~


Otworzyłaś jedno oko,a później drugie.Czułaś jakby twoja głowa pękała. Powolutku próbowałaś usiąść. Coś leżało na twoich nogach,a raczej ktoś. Popatrzyłaś,a na twoich nogach leżała głowa Jungkook'a. Powieki miał zamknięte. Rozejrzałaś się po pokoju.
~E? A Co ta banda tu robi?~
Zobaczyłaś bowiem całą resztę "paczki".
-Aish...Pewnie zemdlałam,ale co oni do cholery robią w moim domu. Do tego jeszcze bezkarnie sobie śpią. - powiedziałaś specjalnie głośno aby ich obudzić.
Nagle jakby wszyscy wyrwali się z transu "bezkarnej" drzemki. Podbiegli szybko zasypując Cię pytaniami typu 'czy się dobrze czujesz?' lub 'czy może potrzebujesz opieki lekarskiej?'. Zdziwiło Cię ich zachowanie ponieważ przedtem byli całkiem inni,a teraz byli tacy zatroskani,mili. Nawet później ci się przedstawili. O co tu chodzi?
-Hej, dlaczego nagle jesteście dla mnie tak mili?-prychnęłaś -Zmieniliście się trochę.
-No bo nie lubimy obcych ludzi. Szczególnie gdy nasz maknae kogoś poznał,a my tej osoby nie kojarzymy. Nigdy nie wiemy co taka osoba może mu zrobić.- Powiedział różowo włosy, którego nazywano "Rap Monster".
~Monster,haha. A ja się dziwiłam dlaczego był taki straszny na początku.~pomyślałaś
-Czyli twierdzisz,że pomagając mu,miałam plan zataszczenia go do jakiejś opuszczonej piwnicy ze stołem operacyjnym na którym bym wycieła wszystkie wartościowe narządy i sprzedała je? - spojrzałaś tępym wzrokiem
Chłopacy nie wiedzieli co powiedzieć. Wręcz widziałaś w ich oczach strach. Lekko klepnęłaś Jimina w ramię a ten aż podskoczył.
-Ej,spokojnie. Po prostu mam bardzo wybujałą wyobraźnie i lubię horrory. - zaśmiałaś się na co chłopcy odetchnęli z ulgą.
-Kończąc wypowiedz hyunga ; Gdy spałaś Kookie nam wszystko wyjaśnił,że jesteś... - tak zwany "V" nie dokończył bo Jungkook przykrył mu usta dłonią i tylko zaczął się nerwowo śmiać.
-Ej, co ty mu robisz? - zapytałaś zdziwiona zachowaniem Jung'a, który natychmiastowo go puścił.
-N-nic. - opowiedział młodzieniec, Odwrócił się do Taehyung'a kiwając przecząco głową. Nie wiedziałaś o co im chodziło,ale puściłaś im to płazem.
Tydzień po tym wydarzeniu, gdy po przeprowadzce rozpoczęłaś naukę w nowej szkole okazało się,że chodzisz z Jungkookiem do jednej klasy. 
*retrospekcja*
Włóczyłaś się po korytarzu z małą mapką szkoły. Była to duża szkoła w Seulu, a ty nie potrafiłaś się w niej odnaleźć. Usiadłaś na ławce zrezygnowana bezskutecznym szukaniem sali matematycznej.
-Super, spóźnić się na lekcje w pierwszy dzień. - zaczęłaś się pukać po czole. - _____ ty głupia istoto. Po co się na to godziłaś. Mówili "Poradzisz sobie, nie będzie tak źle",tak bardzo. Nawet nie ma tu kogoś aby mnie mógł oprowadzić. Życie dobijasz. -schowałaś twarz w swoje drobne dłonie. Nie miałaś zamiaru płakać, nie było warto się takim czymś załamywać. Zwyczajnie byłaś już tym zmęczona.
-Hej, przecież ja Ci mogę pomóc. Tylko nie płacz. Powiedz jaką masz teraz lekcje. Gdzie Cię zaprowadzić? - usłyszałaś znany ci głos. Uniosłaś głowę i zobaczyłaś dobrze znaną Ci twarz. Spojrzeliście sobie w oczy. 
-To ty Jungkook. Ale co ty tu robisz?- zapytałaś zdziwiona. Nie spodziewałaś się spotkania tego chłopaka w tej szkole w dodatku w twój pierwszy dzień.
-Chodzę tu do szkoły. Ale to chyba ja powinnem Ciebie o to zapytać.- opowiedział także zdziwiony.
-To samo co ty. To mój pierwszy dzień tu i nie potrafię się odnaleźć. Pomożesz mi,prawda? Wiem,że to zrobisz. -uśmiechnęłaś się zadziornie. Czekałaś na reakcje chłopaka. On tylko cicho prychnął pod nosem i uśmiechnął się promiennie.
-No dobrze,dobrze. To powiedz gdzie masz teraz lekcje. - zapytał zatroskany.
-Teraz mam matematykę w sali 38. Jej, czemu ta szkoła musi być tak duża?- popatrzyłaś przez duże okno gdzie małe dzieci w wieku przedszkolaków bawiły się,biegały i krzyczały. Też chciałaś się tak beztrosko bawić,ale niestety nie mogłaś,taka była szara rzeczywistość. Wróciłaś spojrzeniem do Jung'a. Wpatrywał się w ciebie. Poczułaś się nieswojo i zaczęłaś się lekko rumienić. Miałaś nadzieję,że chłopak tego nie zauważył.
-To co idziemy?- zapytał 
-Pewnie. -odpowiedziałaś ruszając w jego stronę.
Po paru minutach byliście już na miejscu. Spóźniłaś się tylko zaledwie 5 minut. Wchodząc zauważyłaś,że nastolatek też wchodzi do twojej klasy. Usiadł na miejscu przy oknie. 
Stanęłaś na środku sali.
-Kochani to jest wasza nowa koleżanka. -powiedziała radośnie. -Teraz przedstaw się krótko,dobrze ____? -szepnęła do Ciebie, a ty tylko jej w odpowiedzi kiwnęłaś głową na "tak".
-Witajcie, mam na imię _____ i bardzo mi miło,że będę mogła być razem z wami w klasie. Opiekujcie się mną! - zaprezentowałaś się w skrócie.
-Dobrze,a teraz gdzie mogłabyś usiąść. -rozejrzała się po klasie szukając wolnego miejsca dla Ciebie. -Usiądź obok Jeon'a. - rozkazała. Ty lekko kiwnęłaś głową i skierowałaś się w kierunku ławki, gdzie siedział twój kolega. Szczerze bardzo się cieszyłaś, że siedzisz z nim a nie kimś innym. Jungkook'a już poznałaś, a nie wiadomo czy ktoś inny by Cię zaakceptował.
*koniec retrospekcji*
Minęły już 3 miesiące od tego dnia w którym poznałaś Jungkook'a. Stał się on dla Ciebie bardzo bliski tak samo jak reszta "paczki". Można by rzec,że moglibyście być nazwani mianem "najlepszych przyjaciół". W rozmowie nie mieliście problemu, okazało się,że macie wspólne zainteresowania. Miałaś jednak wrażenie,że stał się bliższy niż inni. Gdy spotykałaś go, a praktycznie codziennie go widziałaś na każdej lekcji bo w końcu dzieliliście ze sobą ławkę, twoje serce swoim szybkim biciem tworzyło melodie piosenki. Częściej czułaś się zakłopotana, zawstydzona. Twój brzuch był wypełniony różnokolorowymi motylami, które jak na złość mocno trzepotały swoimi skrzydełkami. 
Nie byłaś w tych sprawach obeznana,ale czułaś,że się zakochałaś.
Tej przerwy siedziałaś zrezygnowana na parapecie z zamkniętymi oczami słuchając muzyki z twojej MP3. Lubiłaś hip-hop,tak samo jak Jung.
~To zabawne,że lubimy wszystko to samo: muzyka,filmy,rodzaje jedzenia, a nawet ulubioną pogodę mamy taką samą.~ pomyślałaś, śmiejąc się w duchu.
Nagle poczułaś,że ktoś obok Ciebie usiadł, zdjął słuchawkę z lewego ucha i oparł się o twoje ramie. 
Otworzyłaś oczy. To był on. Wzdrygnęłaś.
-Przestraszyłem Cię? -zapytał 
-Troszkę, przecież nie każdy siada sobie beztrosko obok i opiera się o moje ramie.- powiedziałaś udając lekką obrazę. 
-Przepraszam,przepraszam,przepraszam. Chodźmy na kawę,chodźmy na kawę,chodźmy na kawę...-zaczął śmiesznie imitować Taehyung'a który tak robił gdy kogoś przez przypadek obraził,chociaż nie miał tego na celu. Zaśmiałaś się,ale za chwilę zrobiłaś się poważna.
-Nie. -odpowiedziałaś stanowczo dalej udając. Chciałaś zeskoczyć z parapetu,ale nie wyszło Ci i gdyby nie twój przyjaciel to upadłabyś twardo na ziemię. Złapał Cię w pasie i wasze twarze znajdowały się w niebezpiecznej odległości. Wasze usta dzieliły tylko marne centymetry,które zniknęły gdy chłopak Cię pocałował. Zaledwie jedno,lekkie muśnięcie sprawiło,że twoje serce stukało jak dzwon,a obraz w oczach zawirował. Powoli puścił Cię abyś mogła stanąć. Przejechałaś opuszkami palców po swoich ustach. Chłopak stał wpatrując się tępo w podłogę.
-D-dlaczego ty... Kooki? -nie mogłaś z siebie nic wydusić.
Powoli podniósł wzrok. Rumienił się, widać było,że był zawstydzony,ale pewnie zaczął się do Ciebie zbliżać. Dotknął twoje policzko swoją ciepłą dłonią. Znów przeszedł Cię ten niesamowity dreszcz.
-Nie wiem kiedy to się stało,ale zakochałem się w Tobie ____. Długo się do tego zbierałem,ale myślałem,że nie mam u Ciebie,żadnych szans.
-D-dlaczego tak sądzisz?-zapytałaś, twoje emocje wariowały.
-Zapomniałaś? Jestem twoim przyjacielem. A ja się w Tobie po prostu zakochałem. Aish,głupi. Zacząłem sądzić,że jeśli Ci to powiem to stwierdzisz,że chce zniszczyć naszą przyjaźń i mnie zostawisz.-uśmiechnął się blado. 
Nie zorientowałaś się kiedy po twoim policzku popłynęły łzy. Kookie podszedł do Ciebie i przetarł twoje mokre policzki rękawem od swojej bluzy. Spojrzałaś mu prosto w jego czarne,bystre oczy. Zbliżyłaś się i lekko przywarłaś do ust młodzieńca. Szybko oddał twój pocałunek,który był namiętniejszy od poprzedniego. Odsunęliście się od siebie.
-Teraz rozumiesz Kookie? -przytuliłaś go. -Nie mogłabym Cię zostawić,jesteś dla mnie zbyt ważną osobą. Kocham Cię.-powiedziałaś szczerze.
Zauważyłaś,że twój ukochany zaczął się bardzo szczerzyć do samego siebie.
-A ciebie co tak śmieszy? Co? -zapytałaś rozbawiona.
-Stwierdziłem,że jednak sny się spełniają.-odpowiedział szczerząc się jeszcze bardziej.
-Jak to?
-Zakochałem się w dziewczynie z moich snów. To dlatego zaczepiłem Cię tamtego dnia. Ty byłaś tą dziewczyną. Ty byłaś tą której tak długo szukałem...-odpowiedział, a później cmoknął Cię w czubek twojego noska.

~Hiroe



8 listopada 2014

"Dream" 2/? - Jungkook

☼Scenariusz nr.2 ~
☼Tytuł : "Sen" Część ; 2/?
☼Dla : -
☼Kto występuje? : Ty, Jungkook oraz inni.
☼Kolejna część mojego pierwszego opowiadania. Trochę się nawet rozpisałam. Jeśli są jakieś błędy to bardzo Was przepraszam,ale nadal jestem "początkująca" i mogę je robić nieświadomie. Chciałabym podziękować za ponad 200 wejść na mojego bloga,oraz opinie pod poprzednim rozdziałem. Miło jest gdy ktoś się zainteresuje. Mam nadzieję,że się spodoba. I hope you enjoy it!~☺

Przestraszyłaś się. Chłopak nadal leżał w bezruchu. Podeszłaś do niego i przyłożyłaś dłoń do jego czoła. Było ciepłe,ale nie miał zbyt wysokiej gorączki. Wyszłaś z salonu udając się do kuchni. Z stamtąd wzięłaś miskę, wcześniej napełniając ją do połowy zimną wodą. Wróciłaś do pokoju, w którym leżał nastolatek, biorąc po drodze mały ręcznik. Chłopak zmienił pozycje (jak to brzmi) i teraz leżał na boku trzymając jedną rękę pod poduszką.
-Aigoo.. słodki - uśmiechnęłaś się mimowolnie, lecz twój uśmiech szybko znikł. Usiadłaś na podłodze obok kanapy, na której leżał młodzieniec. Delikatnie zaczęłaś przecierać jego czoło. Przyglądałaś się jego twarzy. Można by powiedzieć,że ideał. Jego włosy, nos, usta. Jeszcze nigdy nie spotkałaś kogoś takiego. A może już go gdzieś widziałaś? Z każdą chwilą wydawał Ci się bardziej znany.Jeszcze trochę się mu przyglądałaś,usiadłaś w fotelu, a gdy poczułaś się senna oddałaś się objęcia Morfeusza. Przebudziłaś się około 6 rano. Poczułaś kogoś wzrok na sobie. Nastolatek wpatrywał się w Ciebie z zaciekawieniem. Nie wiedziałaś co zrobić, czułaś się niezręcznie w jego towarzystwie. Wbiłaś wzrok w podłogę.
-Możesz mi powiedzieć gdzie jestem i jak tu się znalazłem? - zapytał z lekkim zdziwieniem. Jego głos był taki kojący i miły. Rozmarzyłaś się.
-Słyszysz mnie? - dodał łagodnie.
-Wczoraj znalazłam Cię na chodniku. Nie chciałam żebyś tam został, więc Cię tutaj zataszczyłam swoimi siłami. Krótko mówiąc znajdujesz się w moim domu... - powiedziałaś szybko, a gdy zdałaś sobie sprawę z czym wypaliłaś, na twoich policzkach pojawiły się soczyste rumieńce. Spuściłaś twarz, aby chłopak tego nie zauważył. Na początku chłopak był trochę zmieszany,ale po chwili zaczął się dosłownie "chichrać" z tego co powiedziałaś.
-N-nie to nie m-miało tak b-brzmieć. -śmiesznie machałaś rękoma przez co nieznajomy ze śmiechu zaczął się turlać po podłodze. Po paru sekundach sama do niego dołączyłaś, nie mogąc przestać się śmiać z własnej głupoty. Wyrwał was dzwonek telefonu. Zmierzyliście się spojrzeniami. Kiwnęłaś mu,że to nie twój, więc chłopak odebrał.
*Rozmowa*
-Cześć Hyu...
-Jungkook co ty sobie myślisz,co? Znikać tak na noc, bez żadnego odzewu. -Powiedział, niemal krzycząc do słuchawki. Słyszałaś wszystko ponieważ chłopak miał włączony tryb głośnomówiący.
-Miahnhae Hyung...-zasmucił się.
-Wiesz jak się o Ciebie martwiliśmy? Wszyscy nie zmrużyliśmy oka. Jin ledwie żyje, Jimin śpi na podłodze, a V gada jak opętany. Gdzie jesteś? -zapytał już nieco spokojniej.
-Hm, poczekaj chwilkę,dobrze? Napiszę Ci sms'a.
-No dobrze,ale...- Starszy nie dokończył ponieważ nastolatek zerwał połączenie. Spojrzał na Ciebie błagalnym wzrokiem. Wyglądał wtedy jak mały, smutny szczeniaczek. Wiedząc już o co chodzi, wyrecytowałaś swój adres,a on wysłał go osobie z którą rozmawiał. Zapanowała cisza, którą przerwał młodzieniec:
-Więc moja wybawczyni czy mógłbym poznać twoje imię? -zapytał Ciebie. Chwilę nad tym myślałaś.
-Mam na imię ______. -odpowiedziałaś zakłopotana.
-Jungkook, miło mi Cię poznać. - uśmiechnął się szeroko odsłaniając swoje śnieżnobiałe zęby.
~Ojej,dlaczego on jest taki idealny?~pomyślałaś
-Mam pytanie,czy my się już kiedyś nie spotkaliśmy?-zapytał Jungkook.
-Wczoraj popołudniu spokojnie spacerowałam, gdy niespodziewanie chłopak który wygląda mniej więcej jak ty zaczepił mnie łapiąc za nadgarstek, znasz go może? -uśmiechnęłaś się tajemniczo.
-Eee... jesteś naprawdę ładna i... nie wiem co we mnie wstąpiło. Przepraszam. -powiedział z miną zbitego pieska.
-Okej nic się nie stało. Długo spałeś, wiesz? Pewnie jesteś głodny. Pójdę coś naszykować- stwierdziłaś radośnie
-Oj,nie musisz za chwilę przyjdą po mnie Hyung'owie,więc...- usłyszeliście dzwonek do drzwi. Podeszłaś do drzwi i zajrzałaś przez judasza. Widziałaś sześciu starszych od siebie chłopaków.
-Jungkook to chyba twoi Hyungowie.-zawołałaś.
-Ilu ich jest?-zapytał Cię.
-Jest ich sześciu.
-Jeju,po co oni wszyscy tu przyszli. Wystarczyłoby gdyby jeden z nich przyszedł mnie odebrać. Zaraz będę mieć kazanie.- skrzywił się. Otworzyłaś drzwi, a twoi oczom ukazał się dość nietypowy obrazek. Jeden chłopak stał na deskorolce i próbował wjechać nią w drugiego. Kolejna dwójka dyskutowała zacięcie na jakiś temat. Na uboczu stał chłopak, ze słuchawkami na uszach nie zwracając uwagi na otaczający go świat. Ostatni miał włosy w odcieniu jasnego różu i wpatrywał się w Ciebie przeszywającym wzrokiem.
-Tak?-zapytałaś niewinnie stając w przejściu.
-Szukamy chłopaka, który jest mniej więcej w twoim wieku. Napisał nam,że podobno tu jest.- spojrzał w głąb twojego mieszkania.
-Tak,jest. Zawołać go? - zapytałaś
-No, a myślisz,że po co tu przyszliśmy? Urwać z tobą pogawędkę? Jungkook! -krzyknął.
-Trochę ciszej gościu, obok mieszkają inni ludzie.-Zwróciłaś mu uwagę, gdy nagle obok ciebie znalazł się czarnowłosy.

~Hiroe





5 listopada 2014

"Dream" 1/? - Jungkook

☼Scenariusz nr.1 ~
☼Tytuł : "Sen"
☼Dla : -
☼Kto występuje? : Ty, Jungkook oraz inni.
☼Więc to mój pierwszy scenariusz,a raczej jego 1 część. Nie mam pojęcie ile dokładnie będzie mieć to opowiadanie, ale mam nadzieję,że przypadnie do gustu, Miłego czytania!~☺



Pewnego dnia przechadzałaś się ulicami Seulu. Był piękny jesienny dzień.Słońce świeciło jasno, a na twarzy czułaś lekki podmuch wiatru. Miałaś na sobie kremowy płaszczyk do kolan. Twoje rozpuszczone włosy pod wpływem wiatru lekko unosiły się i opadały. Nagle zauważyłaś przed tobą idącego chłopka z kapturem na głowie. Przeszłabyś obojętnie gdyby nie to,że złapał Cię za nadgarstek. Spojrzałaś na jego twarz. Wielkie zdziwienie wymalowało się na twojej twarzy gdy zobaczyłaś bardzo przystojnego chłopaka,który prawdopodobnie był w twoim wieku. Patrzyłaś w jego jakże piękne czarne oczy. Nagle puścił twoją dłoń i poszedł dalej. Dlaczego złapał Cię za rękę? Może Cie z kimś pomylił? Poszłaś dalej, nie zastanawiając się już więcej nad tym. Spacerowałaś tak jeszcze chyba 2 godziny. Miałaś słuchawki na uszach. Muzyka cię odprężała i przenosiła w inny świat. Powoli zaczęło zachodzić słońce. Postanowiłaś jeszcze wejść do sklepu po coś do zjedzenia. Wyszłaś ze sklepu z dwiema pełnymi torbami przeróżnych smakołyków. Powoli wędrowałaś drogą powrotną,gdy nagle coś przykuło twoją uwagę. Nie coś,a ktoś. Zauważyłaś chłopaka leżącego na chodniku. Szybkim krokiem podeszłaś do niego, aby sprawdzić, czy oddycha. Popatrzyłaś na jego twarz - oniemiałaś. To był właśnie ten chłopak który cię zaczepił.  Uklękłaś obok niego pochylając się nad nim. Klatka piersiowa unosiła się spokojnie, a na policzku czułaś jego ciepły oddech. Przeszły Cię dreszcze, a Twoje policzki przybrały purpurowy kolor. Czyżbyś się zauroczyła? Przyjrzałaś się jeszcze raz jego twarzy. Owszem, był przystojny, a zarazem słodki jak ciasteczko,ale to przecież nie czyniło go jakimś ważnym. Czemu tak reagowałaś? Dla Ciebie ważny był charakter , wnętrze. Nie znałaś go,więc dlaczego czułaś się dziwnie. Jakbyś już miała z nim jakiś kontakt.
-Hej______, spokojnie. Nie rozpływaj się... Przecież nie zostawisz go tutaj. Musisz go zabrać do swojego mieszkania i jakoś mu pomóc  - pomyślałaś. Z wielkim trudem wzięłaś go na ramiona,chociaż nie był aż tak ciężki. Ba! Wydawał się nawet lżejszy od ciebie samej. Telefon,który leżał obok jego dłoni włożyłaś do kieszeni swojego płaszcza. Gdy wreszcie dotarłaś do swojego przytulnego mieszkania, położyłaś go na kanapie i przykryłaś kocem, a Ty sama usiadłaś na dużym, czarnym fotelu.
-A mówiłam sobie, że nie będę się przemęczać... Mama mnie zabije - mruknęłaś pod nosem ciężko dysząc.
Nagle usłyszałaś melodie i wibracje, które wydobywały się z twojej kieszeni. Nie były one  z twojego telefonu więc pomyślałaś,że to telefon nieznajomego. Nie chciałaś go odbierać,ale mimowolnie spojrzałaś, aby zobaczyć kto dzwoni. Na wyświetlaczu widniało nieodebrane połączenie od 'Namjoon Hyung'. Wytrzeszczałaś oczy.
-Pewnie ktoś się o niego martwi... Nie dobrze. Jeszcze się nie obudził. Co ja mam... - nie dokończyłaś ponieważ telefon znów zaczął wibrować. Nie wiedziałaś co masz zrobić. Odebrać czy nie odebrać?

~Hiroe 

4 listopada 2014

Na początek kilka słów...


Nie wiem czy dobrze zrobiłam zakładając tego bloga. Może zrobiłam to pod wpływem impulsu. Dopiero zaczęłam pisać "cosie" nazwające się opowiadaniami. Wąpie,żebym robiła jakieś długie fanfiction na 20-30 części, niestety to nie dla mnie. Założyłam tego bloga,nie wiem czy będzie ktoś go czytał,ale raz się żyje! A więc kilka słów wstępu za mną. Teraz coś o mojej osobie :
~Nazywam się tutaj CuteHiroe|Hiroe, ale tak naprawdę mam na imię Roksana,
~Mam zaledwie 14 lat,
~Kpop'u słucham od 8 miesięcy,więć nie mam zbyt dużego stażu :|,
~Moimi UB są Jeon Jeongguk z BTS oraz Oh Sehun z EXO,
~Kiedyś już miałam bloga z opowiadaniami tylko,że z animu. Skasowałam go,
~Moja wyobraźnia nie zna granic.
Kończąc chciałabym powiedzieć (a raczej napisać),że nie mam wielkiego pojęcia o pisaniu scenariuszy,po prostu gdy mam wene i jakiś koncept to mam ochotę coś napisać. Nie wiem czy spodobają się wam moje pomysły, czy w ogóle będzie ktoś to czytał. Mam nadzieję,że jednak się nie zniechęcę i będę jakoś wam ukazywać moją twórczości. c:
*uprzedzam też,że opowiadania będzie można zamawiać. Jak ogarnę trochę ten blog to będą zakładki.*
~Hiroe

Obserwatorzy