29 grudnia 2014

"Happy New Year 2015" ONE SHOT - Jungkook [na konkurs]

☼Scenariusz nr.10 ~
☼Tytuł: "Szczęśliwego Nowego Roku" ONE SHOT
☼Dla: - [na konkurs]
☼Kto występuje: Ty,Jungkook i inni.
☼Gatunek: Fluff
☼Ostrzeżenia:-
Wracam do was z kolejnym scenariuszem. Napisałam go na konkurs, a termin jest do... jutra. Za dosłownie chwilę będę go wysyłać. Mam nadzieję, że się jeszcze załapię, bo nagroda jest naprawdę mega. Nie liczę na to, że wygram czy coś, ale pisanie tego scenariusza sprawiło mi radość,a jest on też dla mnie i dla Was. Mam nadzieję, że spodoba Wam się. Tak wiem, że znów z Jungkookiem, ale nic nie poradzę. Konkurs był o BTS, a że Kookie jest moim ulubieńcem to najlepiej mi się z nim piszę opowiadania, bo jest on najbliżej mojego serca. Ano i chciałabym Wam życzyć szampańskiego sylwestra, hehe. Mam nadzieję, że się wam jakoś uda rozerwać, lub dostać na jakąś imprezę. Ja będę siedzieć w domu i spędzać wieczór z Polsatem. Ciekawie, nie powiem.No to żegnam się już z Państwem i do zobaczenia w nowym roku. Cześć!~ ☺

_______ - twoje imię
_ _ _ _ _- imię twojego chłopaka.

31 grudnia. środa
-Kolejny raz mnie okłamałeś... kolejny raz, ale też ostatni. Nie wybaczę Ci tego. -powiedziałaś z wyrzutem do swojego już byłego chłopaka. Łzy zaczęły powoli płynąć po twoich zaróżowionych policzkach. Staliście na mrozie. Śnieg padał obficie. Powoli zaczęłaś się osuwać na zimny chodnik. Schowałaś twarz w dłoniach. Nie chciałaś płakać, ale nie mogłaś powstrzymać łez. Byliście już razem dwa lata. Poznaliście się w sylwestra. To była jakby miłość od pierwszego wejrzenia. Dzisiaj mijałaby druga rocznica waszego związku, ale wszystko zostało popsute przez niego. Wiedziałaś, że nie będziesz mogła się cieszyć Nowym Rokiem.
-______, przepraszam Cię, nie wiem co we mnie wstąpiło. To było... - upadł na kolana przed Tobą.
-...silniejsze od Ciebie? Już to gdzieś słyszałam. - powiedziałaś cicho. Chłopak chciał złapać Cię za ręce, ale wyrwałaś je.
-Tak bardzo żałuję. Obiecuję Ci, że się poprawię. Teraz naprawdę się ogarnę, dla Ciebie...dla nas! - powiedział i miał zamiar Cię przytulić, lecz ty odepchnęłaś go tak mocno, że się przewrócił. Powoli wstałaś. Zbierał się w Tobie niepohamowany gniew. Otarłaś łzy różowym rękawem od swetra, który wystawał z twojej zimowej kurtki.
-Wiesz, wybaczyłam Ci już jeden, drugi, trzeci, a nawet piąty raz. Za każdym razem bałam się, że nasz związek się rozleci. Nie opisywałeś, nie miałeś czasu się spotkać. Przyłapywałam Cię z dziewczynami w parkach, restauracjach. Obściskiwaliście się. Zniosłam wszystko. Koleżanki z pracy, kelnerki, barmanki. Ale to, że uwiodłeś moją najlepszą przyjaciółkę...-głos ci się załamał. -...Nienawidzę Was, rozumiesz?! -kontynuowałaś ze smutkiem i bólem w głosie. W Twoich oczach można było dostrzec iskierki gniewu.
-Serce mnie bolało. Wiesz jak bardzo chciałam umrzeć? Jak można być tak okropnym bydlakiem? Nie zasługujesz na mnie i na żadną inną. Nigdy już Ci nie wybaczę. Nie będę już taka naiwna na twoje słodkie słówka. - powiedziałaś głośno. Wszyscy przechodni na was patrzyli. Tobie to nie przeszkadzało. Jemu najwidoczniej tak.
-Chodź, _____ porozmawiamy spokojnie u mnie w domu... - powiedział ciągnąć Cię za nadgarstek.
-Nie, puść mnie! Spadaj do swoich kochanek. Może Cię przyjmą z otwartymi ramionami. - Zamachnęłaś się i przywaliłaś mu siarczystego liścia. Nagle znów w twoich oczach zbierały się pokłady łez. Szybko ruszyłaś przed siebie. Zaczynało się ściemniać, a ty biegłaś cała zapłakana. Przedzierałaś się przez tłumy ludzi. Przed twoimi oczami ukazywały się sceny z twojego życia. Od miesiąca nie było tak źle. Poprawił się. Był przy Tobie kiedy go potrzebowałaś. Do pewnego dnia, gdy zobaczyłaś go w Waszym łóżku z twoją najlepszą przyjaciółką. Znów dałaś się oszukać. Za każdym razem ślepo mu wierzyłaś. Był jak narkotyk. Wywoływał niechciane skutki, ale nadal go pragnęłaś. Naprawdę Ci na nim zależało, a on traktował Cię jak pustą laleczkę... Dzisiaj jest sylwester. Wszyscy są w dobrych humorach, lecz nie ty. Będziesz go spędzać sama przed TV razem z pudełkiem lodów.


8 grudnia 2014

We all cry differently. 4/4 end

☼Scenariusz nr.7 ~
☼Tytuł: "Wszyscy płaczemy inaczej" Część ; 4/4 end. 
☼Dla: Kotomi 
☼Kto występuje: Ty, Jungkook i inni. 
☼Gatunek: Angst 
☼Ostrzeżenia: Kleenex Warning (znaczenie w słowniczku)
☼No i wracam jak obiecałam z już ostatnią częścią tego opowiadania. Szczerzę powinnam już to dawno skończyć bo przecież mam jeszcze inne zamówienia. Może i to fakt, ale nie potrafię, pisać wielu rzeczy na raz. Muszę się wczuć w to co piszę, aby nie zgubić wątku.
Mam nadzieję, że opowiadanie to podobało się Kotomi, i wam - czyli reszcie moich kochanych czytelników. Możecie spodziewać się, że będzie tutaj świąteczna atmosfera i zarazem świąteczne fanficki c: Zapomniałam jeszcze powiedzieć, że 2 dni temu minął aż miesiąc od wstawienia mojego pierwszego scenariusza z czego bardzo się cieszę. Miłego czytania i do zobaczenia wkrótce!~☻

***
Siedziałaś jeszcze tak przez chwile. Mimo, że powiedziałaś sobie, że będzie dobrze, dalej pojedyncze łzy ciekły po twoich policzkach. Niespodziewanie wparowała osoba, której się nie spodziewałaś. Winowajca twoich łez-Jeon Jeongguk. Tak się nazywał. Jungkook to tylko jego przezwisko. Spojrzałaś się na niego pustym wzrokiem, a on wyglądał na trochę zakłopotanego i smutnego. To trwało tylko chwile. Jego paskudny charakterek wrócił.
-Czemu płaczesz, idiotko? -zapytał jak zwykle z ironią w głosie.
Nie odpowiedziałaś, nie miałaś siły z nim gadać. Znów ten stan. Stan zakochania. Tak bardzo tego nienawidziłaś. Gardziłaś nim, ale jednocześnie Cię trochę intrygował. Dlaczego? Czemu dla Ciebie taki jest. Dlaczego pokazuje Ci swój ohydny charakter i męczy się z Tobą? Możliwe, że jest zwyczajnym sadystą. Lubi jak jego ofiary cierpią. Widocznie twój ból sprawia mu niepohamowaną radość. Radość...z czyjejś krzywdy. To chore...
Wpatrywałaś się dalej w pusty punkt. Nie chciałaś na niego patrzeć. A może on takim człowiekiem w istocie nie jest? Może po prostu też ma problemy i musi wyładować swoją złość na kimś? A jeśli jest tak naprawdę dobrym chłopakiem tylko nie radzi sobie ze swoim charakterkiem? Miałaś dużo wersji w swojej głowie. Chciałaś aby taki nie był. Aby Cię tak nie krzywdził, by okazał się inny niż wszyscy.
Nadal czułaś jego wzrok na sobie. Jakby chciał Cie nim przewiercić. Dalej nie odwracając wzroku, wzięłaś głęboki wdech i postanowiłaś coś powiedzieć.
-Jesteś sadystą? - zapytałaś cicho. To pytanie wprowadziło chłopaka w zakłopotanie. Nie wiedział co odpowiedzieć. Tym razem chciałaś z nim mieć kontakt wzrokowy. Spojrzałaś się na niego i ponownie zapytałaś.
~Czy powinienem odpuścić?~
-Zapytam Cię jeszcze raz. Jesteś sadystą i bawi cię krzywda innych? - Chwila ciszy. Odwróciłaś ponownie wzrok i wpatrywałaś się w pusty korytarz. Tak jak sądziłaś. Chłopak nie miał zamiaru odpowiadać.
-Jeśli nie chcesz odpowiedzieć to zniknij z mojego życia. Raz na zawsze. - To co powiedziałaś chłopaka najwyraźniej spiorunowało. Ukradkiem spojrzałaś się na niego. Jego głowa opadała w dół. Chyba wpatrywał się w czubki swoich butów. Dlaczego nie odszedł? Nagle poczułaś jak ławeczka na której siedziałaś ugina się bardziej niż pod ciężarem jednej osoby. Nie musiałaś się odwracać. Wiedziałaś, że to on.
-Dlaczego nadal tu jesteś? Mówiłam Ci, że masz odejść. Nie chcę przez Ciebie cierpieć. - powiedziałaś ostro.
-Nie odejdę dopóki nie pójdziesz ze mną na próbę...-szepnął.
-To sobie poczekasz bo nie mam zamiaru tam wracać dzisiaj. -powiedziałaś mocno wkurzona. Nagle się tym przejął, czy może znów ma jakiś plan?
-To poczekam. -powiedział rozsiadając się wygodnie.
~No niech go szlag trafi. Nagle się stał taki troskliwy. Czy ty nie rozumiesz Jungkook, że samym swoim towarzystwem sprawiasz mi ból? Wszystko w tobie sprawia mi ból.~
-______.... - wypowiedział twoje imię, a ciebie przeszedł dreszcz. Teraz miał taki kojący głos. Tak miły...ale czy coś mogło się w nim nagle zmienić?
-_____,tak? Czyżbyś znał moje imię? Bo o ile pamiętam to zawsze zwracałeś się do mnie; idiotko lub głupia. Czy coś się stało, że tak diametralnie zmieniłeś swój sposób wypowiedzi? - chłopak już nie przypominał tego "idiotę" który za wszelką cenę próbował Cię w sobie rozkochać. Twój zapał też znikł. Nie mogłaś kontynuować swojego planu bo zawiodłaś. Jak zawsze ślepo się zakochałaś, nawet nie spostrzegając kiedy.
-Znam twoje imię już od bardzo dawna. Praktycznie od zawsze. -powiedział cicho.
-Jak to? Czy ja o czymś nie wiem? - Było to podejrzane. Znałaś go krótko, a on Ci mówi, że zna twoje imię od zawsze. Co on jakiś jasnowidz?
-Przepraszam. Nie chcę się już w to bawić. - powiedział smutno.
-W co bawić? W rozkochaniu mnie w tobie? Cieszę się... jeśli jest ci naprawdę smutno i przykro z tego powodu to możesz odejść. Tak będzie najlepiej. - zacisnęłaś swoje powieki.
~Jest całkiem inny. Chyba jestem jakaś dziwna, a może jestem masochistką? Chciałabym go poznać bliżej, ale to będzie chyba niemożliwe.~
Wstał i jeszcze się popatrzył na miejsce na którym siedział jeszcze chwile temu.
-Przepraszam jeszcze raz za to, że Cię skrzywdziłem. Nie sądziłem, że jednak odwzajemnisz moje uczucia...- powiedział i odszedł. Na dworze zrobiło się już całkiem ciemno. Powoli wędrowałaś chodnikiem który prowadził do twojego domu. Myślałaś chwile nad ostatnim zdaniem które powiedział do Ciebie chłopak.
-"Przepraszam jeszcze raz za to, że Cię skrzywdziłem. Nie sądziłem, że jednak odwzajemnisz moje uczucia.." Chwila...odwzajemnisz moje uczucia? Co? Skąd on o tym wie, i...czy on coś do mnie czuje? - miałaś mętlik w głowie. Poczułaś na swojej twarzy mocny podmuch wiatru.
~Witaj nasza koleżanko. Przyszedł czas zapłaty~
-Brr, jak zimno.
Znów poczułaś jakby ktoś Cię śledził. To byli oni. Ta sama banda.
-Dawno się nie widzieliśmy co, koleżanko? -zapytał chłopak który był według ciebie liderem. Nie mogąc powstrzymać strachu bezmyślnie wykręciłaś numer do Jung'a.
~Ah, przecież on nie odbierze, sam mi tak powiedział...Zresztą nie ma powodu. aby tu przybiec bo znów wpakowałam się w tarapaty.~
[krótka retrospekcja]
Jeszcze chwile przed rozpoczęciem pierwszej próby pani rozkazała wam abyście się wymienili swoimi numerami telefonu. Sama napisała swój na tablicy, aby każdy kto będzie miał jakieś wątpliwości, mógł do niej zadzwonić. Po 5 minutach, wymieniłaś się swoim numerem prawie z każdym. Nie miałaś tylko numeru Jungkooka. Chłopak podszedł do ciebie ukradkiem i wyrwał twój telefon z ręki. Ty zdezorientowana, tylko przyglądałaś się jak coś na nim robić. Zobaczyłaś obraz lekkiego uśmiechu, w  wykonaniu nastolatka. Zrobiło Ci się tak miło na sercu. Czemu on zawsze taki nie był? Nadal udając miłego przed innymi oddał ci telefon i powiedział :
-Proszę, to mój numer. Zapisałem go w twoich kontaktach. - powiedział ciepło, lecz gdy omijał Cię syknął złośliwie:
-Nie dzwoń do mnie, i tak nie odbiorę od takiej idiotki jak ty.
[koniec retrospekcji]
 A jednak odebrał, lecz ty już nie zwróciłaś na to uwagi. Mocno trzymałaś telefon, ze strachu bowiem twoje ręce się pociły.
-Halo? Kto mówi? -zapytał Jungkook lecz nie dostał odpowiedzi. Wsłuchiwał się w to co działo się po drugiej stronie tego połączenia.
-Koleżanko, czy wiesz, że czas na naszą zapłatę, prawda? Oczekiwałaś nas niecierpliwie? Ostatnio nam uciekłaś. Pamiętasz, jesteśmy teraz w tym samym miejscu co ostatnio. Ach te wspomnienia. Ale wiesz, teraz to już nikt Ci nie pomoże. - Tak się przestraszyłaś, że nie myślałaś już trzeźwo. Upuściłaś telefon i szybko zaczęłaś biec przed siebie. Natomiast chłopak zrobił to samo. Słysząc to wszystko ruszył w to miejsce gdzie pierwszy raz się spotkaliście.
~Muszę ją uratować~
-Znowu oni, jeśli nie przybiegnę na czas to może jej się coś stać! Weź się w garść Jungkook! -powiedział sam do siebie biegnąc ile sił  w nogach.
Ty sama zaś skręciłaś w lewo. Ślepy zaułek. Twoi oprawcy już przybiegli za tobą. Nie miałaś się gdzie schować. Powoli odsuwałaś się do jak najdalszego zakątka.
-Tu jesteś! Już myśleliśmy, że znów nam uciekłaś. Wiesz, że niestety musisz być ukarana? - zaczęli się śmiać, ale lider był poważny. Wyciągnął spluwę. Rozszerzyłaś oczy to możliwości granic.
~C-chcą mnie zabić. Może nie będzie tak  źle, spotkam się z moją mamą.~ 
-No dziewczynko, musimy się pożegnać. Będziesz tam gdzie twoja kochana mamusia. Nie musisz się o nic martwić, to będzie krótka i bezbolesna śmierć, chociaż nie... może trochę poboleć. Ale wytrzymasz, prawda? - Mężczyzna wyciągnął w twoją stronę pistolet. Zakryłaś oczy dłońmi. Usłyszałaś głuchy strzał i krzyki.
-Co jest... chłopaki zmywamy się, jazda!
~Dlaczego mnie nic nie boli? Dlaczego nadal żyję?~
Otworzyłaś powoli oczy. Bandytów już nie było, lecz w oddali mogłaś zauważyć jak jakaś postać leży w kałuży. Przybliżyłaś się. W kałuży krwi czerwonej jak wino leżał Jungkook.
-Jak to? Jungkook! - opadłaś lekko na ziemię obok jego postaci. Chłopak trzymał swoją rękę na klatce piersiowej. Delikatnie ją odsunęłaś. Zamarłaś. Była to rana od postrzału. Czyli to on Cię obronił...
-Dlaczego ty...-chciałaś zapytać lecz nastolatek przerwał Ci.
-Zadzwoniłaś do mnie, jak mogłem Ci nie pomóc? - przypomniałaś sobie nagle, że przed incydentem do niego zadzwoniłaś. Myślałaś, że nie odebrał...
-Dlaczego się naraziłeś? Muszę zadzwonić na pogotowie. - chciałaś wyciągnąć telefon lecz zorientowałaś się,że go nie masz. Niestety, upuściłaś go gdy zaczęłaś uciekać.
-Daj mi swój telefon, Jeon. - kiwał przecząco głową.
-To nie ma sensu, _____ i tak umrę. - uśmiechnął się blado. Obraz przed tobą zaczął się rozmazywać, łzy napłynęły Ci do oczu.
-Daj mi ten Telefon! -Krzyknęłaś błagalnie.
-Wiesz, _____. Miło jest poświęcić się dla... dla... osoby, którą się k-k-kocha... Nie sprawia mi to wielkiego b-bólu, .... więc się nie martw. Nie przeżyję tego, ale cieszę się, że... mogłem Cię poznać. Doświadczyłem czegoś, czego nigdy nie czu-łem. Chciałem tylko sprawdzić czy ty jako jedyna się we mnie nie....zakochasz. Usłyszałem twój monolog, wtedy gdy... rozmawiałaś ze swoją mamą. Przykro mi z tego powodu.-powiedział ostatkiem sił.
~Znów umiera osoba na której mi zależało~
-Nie mów już nic, muszę iść po pomoc! - szlochałaś.
Chłopak złapał Cię za nadgarstek.
-Proszę... nie zostawiaj mnie. Nie chcę umrzeć w samotności.
-Ale ty nie umrzesz, nie proszę cię. Nie chcę by kolejna ważna osoba opuściła mnie... Błagam. - Chłopak tylko pusto popatrzył się na Ciebie.
-Jesteś piękna, mądra i silna. Dasz sobie radę. Nie miałabyś życia z takim jak ja. Mam jedyną p-prośbę. Czy mogę poczuć smak twoich ust, Julio? - zapytał już tracąc kolejne dawki krwi.
-Dobrze, mój Romeo. -powiedziałaś i złożyłaś delikatny pocałunek na malinowych ustach twojego ukochanego. Jungkook ostatni raz obdarzył Cię wykrzywionym uśmiechem i odszedł zostawiając Cię samą na tym świecie...
***
Ktoś usłyszał strzały i zawiadomił policje. Znaleźli Cię i chłopaka. Widząc twój stan już nie chcieli Cię przesłuchiwać. Ciało Jungkooka zostało włożone do czarnego worka i przewiezione do prosektorium, a ty zostałaś przewieziona do swojego domu. 
Policjanci wypakowali Cię i powiedzieli, że jutro gdy się uspokoisz przyjadą zebrać zeznania. 
Powoli weszłaś do domu, w którym przeżyłaś kolejny szok. Wszystkie meble były porozwalane. Był całkowity bałagan. 
-Ciociu Choi, halo! Gdzie jesteś!? - zapytałaś głucho. Weszłaś po schodach do jej pokoju. Kobieta siedziała na krześle, a w jej serce był wbity sztylet. Opadłaś z sił. Wszyscy którzy byli dla Ciebie ważni, nie żyją. Co masz robić na tym świecie sama? Pobiegłaś szybko do swojego pokoju. Otwarłaś szafkę pod biurkiem. Wyjęłaś mały flakonik w którym znajdowała się czerwona, gęsta ciecz. Była to trucizna. Kupiłaś ją po śmierci swojej mamy. Miałaś myśli samobójcze, takie jak teraz. Szybko wzięłaś duży łyk napoju. Powoli osuwałaś się na ziemię.
-Czuję się jak na przedstawieniu. Tam też miałam umrzeć, ale na niby. Mój Romeo odszedł, więc i ja muszę...
Nagle obraz przed twoimi oczami poczerniał, a twój duch odszedł z tego świata.

~Hiroe

6 grudnia 2014

We all cry differently. 3/? - Jungkook


☼Scenariusz nr.6 ~
☼Tytuł: "Wszyscy płaczemy inaczej" Część ; 3/?. 
☼Dla: Kotomi 
☼Kto występuje: Ty, Jungkook i inni. 
☼Gatunek: Angst 
☼Ostrzeżenia: -
Już jestem, hyhy. A kto jest ze mną? Nowy scenariusz, a raczej dalsza część 3 mojego opowiadania!~ Cieszycie się? No ja mam nadzieję. :)
No i co tu dużo pisać. Czytajcie i komentujcie. Miłej zabawy i do zobaczenia niebawem! c:

Przytulaliście się. Chłopak pogłaskał Cię po głowię, przejechał otwartą dłonią po twoim zaróżowionym policzku. Przymknęłaś powieki, było ci tak dobrze w jego ramionach. Nie mogłaś się mu oprzeć, był dla ciebie ideałem. Twój rozum podpowiadał Ci że to złe, ale serce krzyczało 'tak!'. Powolutku przejechałaś opuszkami palców po jego podbródku. 
-_____, Kochasz mnie? - zapytał.
-Nie mogę, jesteś dla mnie jak zakazany owoc, a ja nie mogę go zerwać. Przykro mi. -odpowiedziałaś smutno, a gdy miałaś odchodzić, czarnowłosy objął Cię w pasie i przyciągnął do siebie.
-To że jestem zakazany nie znaczy,że nie możesz mnie spróbować, prawda? Chociaż raz daj mi poczuć smak twoich ust, moja Julio.
-Co? Chwila, jaka Jul...
Obudziłaś się. 
-Boże jaki koszmar i to jeszcze z nim w roli głównej. - przejechałaś po swoim czole pełnym kropelek potu. Spojrzałaś na zegarek, już 6.40. Postanowiłaś wstać i naszykować wszystko co będzie Ci potrzebne do szkoły. 
- Ciekawe o co chodziło z tą Julią? Nie wiem co ja biorę, ale żeby coś takiego mi się śniło...
Wtedy jeszcze nie wiedziałaś, że ten sen może być powiązany z twoim życiem.


***
-Co? Przesłyszałam się prawda, Unni? - zapytałaś twojej nauczycielki od języka koreańskiego. Fakt, poprzednio spotkałaś twojego wychowawcę, który powiedział Ci, że uczy koreańskiego, lecz w tej szkole jest ich więcej. Twoja nauczycielka jest wysoką i szczupłą kobietą. Jest bardzo ładna. Od początku gdy przyszłaś do tej szkoły była dla Ciebie bardzo miła, ale nie sądziłaś, że postawi przed tobą takie ultimatum.
-Niestety, _____ nie przesłyszałaś się. Jako jedyna nie grałaś jeszcze w żadnej sztuce, a każdy ma obowiązek to zrobić w roku szkolnym.
-Ale przecież...-chciałaś protestować, ale przerwała Ci.
-Tak wiem, że przyszłaś trochę później do tej szkoły, ale naprawdę musisz to zrobić. Nie chcę Cię zmuszać, ale będę musiała.
-No dobrze, dobrze. Mam być Julią, tak? A kto gra Romeo? Jeśli mam prawo wiedzieć. - zapytałaś z nutką niepewności w głosie.
-Chwileczkę, spojrzę w rozpiskę. Poczekaj tu, dobrze? - Kiwnęłaś twierdząco. Kobieta wyszła, a ty usiadłaś w ławce.
Nagle jak grom z jasnego nieba wpadł twój wróg do klasy. Popatrzyłaś na niego, lecz nie zwróciłaś na niego większej uwagi.
~Jestem beznadziejna nawet nie znam imiona swojego przeciwnika.~
Tak się rozmyśliłaś, że nie zauważyłaś jak chłopak usiadł obok Ciebie i zaczął zbliżać się do twojej twarzy. W ostatniej chwili gwałtownie się odsunęłaś.
-Ej, co ty robisz? - zapytałaś wściekła. Chłopak tylko ironicznie się uśmiechnął.
-Jak to co? Próbuję Cię w sobie rozkochać. Zapomniałaś już?-chwycił Cię za podbródek.
-Oh, pamiętam. Ale ty też o czymś zapomniałeś... - w tej chwili przysunęłaś swoją twarz do ucha czarnowłosego.
-...Jestem wyjątkiem i ze mną nie wygrasz. -szepnęłaś mu do ucha i odsunęłaś się. Chłopak rozszerzył oczy. Nie spodziewał się tego, lecz po chwili jego mina znów stała się złowroga.
-Tak sądzisz? - zapytał, ale ty nie odpowiedziałaś bo weszła do klasy twoja pani.
-No to tak _____ twoim partnerem w sztuce będzie... - wyjrzała z pod kartki i uśmiechnęła się.
-O właśnie tu jest. - powiedziała.
Rozejrzałaś się dookoła. W klasie byłaś tylko ty, on i nauczycielka.
~Co jest, no chyba ona nie ma na myśli, że...~
-Proszę Pani, ale tu nikogo nie ma oprócz mnie i 'jego'...- powiedziałaś zakłopotana.
-Jakiego 'jego'? To jest Jungkook i zdaje się, że jest starszy od Ciebie o rok. On zechciał być Romeo chociaż grał już w paru sztukach.
W tej chwili twoje nerwy nie wytrzymały. Odwróciłaś się do niego.
-Czyli taki jest twój plan, tak? Ale nie martw się i tak nie wygrasz. -powiedziałaś niemal krzycząc na co nauczycielka skarciła Cię.
-______, przestań! Przecież nie znacie się, a ty już wyciągasz takie wnioski. Nie sądziłam, że potrafisz być taka wulgarna w stosunku do swoich starszych kolegów.
Zamurowało cię. Nie mogłaś powstrzymać swoich emocji, było to zbyt wiele dla Ciebie. Chłopak tylko się zaśmiał.
-Spokojnie, nie chciałem być dla Ciebie niemiły. Mam nadzieję, że będziemy współpracować. - powiedział niewinnie.
~Nie dam Ci się zmanipulować...tak myślę...~
Nauczycielka podeszła do Ciebie i złapała za ramię.
-Dasz sobie radę, wierzę w Ciebie i pokładam wielkie nadzieje. -powiedziała, a twoje serce zmiękło.
~Czemu ja to robię?~
-Zgadzam się... ale to tylko dla Unni. -powiedziałaś z nutką niepewności.
Nastolatek widocznie był zadowolony z tego, że się poddałaś woli nauczycielki.
~To że wygrał tą bitwę, nie znaczy że wygrał całą wojnę. Ja mu jeszcze pokażę.~
-Dobrze więc, próba jest jutro o godzinie 15.30, a tu macie scenariusze. Resztę obsady poznacie później. Do zobaczenia!- oznajmiła wychodząc z klasy.
Teraz zostaliście sami.
-Więc jakie są twoje zamiary? Dlaczego tak bardzo chcesz mnie w sobie rozkochać? Równie dobrze możesz zrobić tak z inną, ale czemu akurat ja? - zapytałaś zła na niego i na siebie, że się w to wplątałaś. Chłopak wyszedł z ławki i skierował się w stronę drzwi.
-Bo tak chcę i lubię. -powiedział na odchodne.

***
Następnego dnia musiałaś się pokazać na próbie. O 15.10 już byłaś na miejscu, chociaż nie planowałaś przyjść tak wcześnie. W klasie było wiele osób, które miło Cię witały i dodawały otuchy.
Był tam też Jungkook, lecz ty go nie zauważyłaś. Rozmawiałaś z Taehyung'iem - chłopakiem w twoim wieku, który w sztuce był Tybaltem.
-Jesteś idealna do roli Julii. - powiedział chłopak rumieniąc się.
-Tak sądzisz? Ja nie jestem tego taka pewna. - powiedziałaś uśmiechając się.
Po paru minutach rozmowy, przyszła wasza nauczycielka.
-No witajcie, cieszę się, że wszyscy przyszliście. -powiedziała radośnie. Wszyscy rozsiedliście się wygodnie w krzesłach, ale pani nie była z tego zadowolona.
-Nie siadajcie, przecież jest próba.
-A nie będziemy tylko czytać jak zawsze na pierwszych zajęciach? - zapytała czarnowłosa dziewczyna o imieniu Krystal.
-Niestety, nie mamy tyle czasu ile przewidywaliśmy...-powiedziała smutno.
-Nie mamy miesiąca? To ile mamy? - zapytał ktoś inny spośród grupki.
-Mamy tylko 2 tygodnie na przygotowanie tej sztuki. Wiem nie jest to dużo, ale damy sobie radę. Dlatego zaczynając od dzisiaj będziemy spotykać jak najczęściej.
Nikt nie był z tego zadowolony. Termin został tak skrócony, że wydawało się to niemożliwe do wykonania. Próba rozpoczęła się. Czułaś niechęć do tego, że musisz grać główną role z 'nim' :
[Julia]-R-romeo! czemuż ty jesteś R-romeo! Wyrzecz się swego rodu, rzuć tę nazwę! Lub, jeśli tego nie możesz uczynić, To przysiąż wiernym być mojej miłości, A ja przestanę być z krwi K-kapuletów.
[Romeo]-Mamże przemówić czy też słuchać dalej?
[Julia]-Nazwa twa tylko jest mi nieprzyjazną, Boś ty w istocie nie Montekim dla mnie. Jestże Monteki choćby tylko ręką, Ramieniem, twarzą, zgoła jakąkolwiek, Częścią człowieka? O! weź inną nazwę! Czemże jest nazwa? To, co zowiem różą, Pod inną nazwą równie by pachniało; Tak i Romeo, bez nazwy Romea Przecieżby całą swą wartość zatrzymał... Romeo! porzuć tę nazwę, a w zamian Za to, co nawet cząstką ciebie nie jest.... - zatrzymałaś się. Popatrzyłaś się na innych błagalnym wzrokiem.
-Coś się stało, kochana? Źle się czujesz, może Ci pomóc?- zapytał złośliwie Jung. Przez cały czas wpatrywał się w Ciebie. Zaczęło być to dla Ciebie krępujące. Serce zaczęło Ci walić.
~Co się ze mną dzieje?~
-Ja tak, nie p-o-trafię, przepraszam... - wybiegłaś z sali. Pośpiesznie udałaś się do szatni, aby ochłonąć. Usiadłaś na ławce i wyciągnęłaś zdjęcie swojej mamy.
-Mamo, powiedz mi czemu ja nie potrafię przestać zakochiwać się w nieodpowiednich facetach. Wszyscy mnie doprowadzali do płaczu, a ja mimo wszystko nie słuchałam Cię i dalej kochałam. -słone łzy zaczęły cieknąc po twoich zaróżowionych policzkach.
-Czy przyszedł czas na kolejnego? Znów mam cierpieć? Gdy już było dobrze musiał on się pojawić. Pałam do niego niechęcią. Co on chce osiągnąć przez doprowadzenie mnie do szaleństwa...- kontynuowałaś swoją wypowiedz.
-Chyba znów się zakochuję. Nie chcę znów płakać po nocach, nie chcę być kogoś lalką. Chcę aby on mi odpuścił. Aby odszedł bez wielkiego zamieszania. Błagam, nie chcę tego przegrać. Nie chcę przegrać walki o moje życie... - powiedziałaś, czekając na jakikolwiek odzew od twojej ukochanej mamy której już przy tobie nie ma. Tak bardzo za nią tęskniłaś, tak bardzo chciałaś ją przytulić. Opamiętałaś się i miałaś nadzieję, że nikt nie słyszał tego co powiedziałaś. Niestety, słyszała to jedna osoba, która nie miała prawa tego usłyszeć.

~Hiroe

Obserwatorzy