16 listopada 2014

We all cry differently. 1/? - Jungkook


☼Scenariusz nr.4~
☼Tytuł : "Wszyscy płaczemy inaczej" Część ; 1/?.
☼Dla : Kotomi 
☼Kto występuje? : Ty, Jungkook oraz inni.
☼Gatunek ; Angst
☼Kolejny scenariusz i znów z Ciastkiem,przepraszam. Miał być one shot,ale zrobiłam taką fabułę, że byłby za długi. ~ Mam nadzieję, że wam się spodoba, a szczególnie Kotomi. Miłego czytania! Czekajcie na następną część. >ω<

Siedziałaś na ławce cicho łkając. Twój świat się właśnie zawalił. Nie mogłaś pojąć tego, jak łatwo coś może się skończyć. Pare tygodni temu przekonałaś się, jak nadzieja może być złudna. Twoja mama była ciężko chora, coraz gorzej się czuła, lekarze nie potrafili jej pomóc. Zawsze byłaś optymistycznie nastawiona wobec zapewnień specjalistów, że Ty i twoja ukochana mama będziecie mogły dalej cieszyć się wspólnym, codziennym życiem. Tak się niestety nie stało. Zmarła kilka dni temu. Byłaś przy tym. Jej ostatnie słowa zwrócone do Ciebie brzmiały tak :

"_______, moja kochana córeczko. Możliwe, że teraz widzimy się po raz ostatni. Jest mi bardzo przykro, że... muszę Cię opuścić. Tak bardzo nie chcę Cię sama zostawiać w tym pełnym zła świecie. Ale wiesz, że się... s-starałam? To wszystko dla Ciebie. "

Po tych słowach, zaczęłaś głośno szlochać. Była dla Ciebie najważniejszą osobą, jedyną którą przy sobie miałaś. Mogłaś jej się ze wszystkiego wygadać. Mogłaby być twoim pamiętnikiem. Wiedziała o Tobie prawie wszystko.

"Heej, nie płacz. Wiesz przecież, że nie odchodzę na długo. Spotkamy się jeszcze. Wiesz, że wydoroślałaś? Poradzisz sobie. Znajdziesz kogoś kto mnie zastąpi. Obiecasz mi coś? Jak znajdziesz tego jedynego, przedstaw mi go, d-dobrze? Chcę go kiedyś poznać. Najlepiej żeby przyniósł mi kwiaty, wiesz jakie..." - uśmiechnęła się blado po czym jej oczy lekko opadły, a  jej ręka ostatecznie wysunęła się w twojego ucisku.

~Dlaczego mnie to musiało spotkać? Za jakie grzechy?~

***
Płakałaś całymi dniami. Nie wychodziłaś do ludzi. Osamotniałaś. Codziennie gdy patrzyłaś na jej zdjęcie miałaś ochotę przestać istnieć. Teraz opiekowała się Tobą twoja ciocia. Lubiłaś ją i naprawdę byłaś jej wdzięczna za to co dla Ciebie robi. Każdego dnia wspierała Cię, tuliła gdy tego potrzebowałaś. Mijały dni, tygodnie, a ty jeszcze się nie pojawiłaś w swoim liceum. Nie miałaś ochoty tam wracać.
-______, powinnaś wrócić do szkoły. - właśnie jadłyście obiad gdy rozpoczęła rozmowę.
-Ciociu,przecież wiesz, że nie mam najmniejszej ochoty. Nie chcę aby ktoś się nade mną użalał lub litował. - włożyłaś słomkę do ust i zaczęłaś opóźniać sok ze szklanki.
-Tak sądziłam, dlatego pomyślałam, że mogłabyś się przenieść do innej szkoły. Będziesz miała bliżej, a ja będę mogła Cię podwiesić bo mam po drodze do mojej pracy. Pasuje Ci taki układ? -zapytała.
-Ciociu...- spojrzałaś na nią i już miałaś odmówić, gdy zobaczyłaś jej pełne determinacji spojrzenie. -N-no dobrze, zgadzam się. -odpowiedziałaś.
-Cudownie!- klasnęła w dłonie, uśmiechnięta i cała w skowronkach.

***
Przez kolejne dni kobieta załatwiała wszystko co było związane z twoją nauką w nowym liceum. Nie uśmiechało Ci się to, ale nie chciałaś jej robić przykrości więc poszłaś na ugodę.
Był początek tygodnia. Wreszcie musiałaś się stawić w nowej szkole. Bałaś się. Zwyczajnie się bałaś.
W samochodzie siedziałaś jak na szpilkach.
-Spokojnie _____, nie panikuj. -szeptałaś do siebie,dodając sobie otuchy.
-Kochanie, czy coś się dzieje? -spojrzała przez lusterko na Ciebie.
-Denerwuję się trochę... bardzo. -uśmiechnęłaś się nieśmiało.
-Przecież Cię nie zjedzą. Nie wiedzą kim jesteś, jaką masz przeszłość i jaka jest twoja historia. Więc o co chodzi? - Właśnie skręcała drogą w lewo gdzie miał znajdować się budynek liceum.
-Tak,ale...
-Żadne ale. Jesteś silna. Wierzymy w Ciebie. Ja i Twoja mama. Pamiętaj, zachowuj się normalnie, jak zawsze. Znajdź przyjaciół. Na pewno ktoś Cię polubi. A teraz wysiadaj. - zatrzymała samochód. Popatrzyłaś na nią ostatni raz i wysiadłaś.
Przed tobą stał ogromny, biały budynek szkoły. Jak żółw wdrapywałaś się po wysokich schodach. Wchodząc czułaś zapach który przypominał ci o wspaniałych chwilach spędzonych w szkole. Lubiłaś się uczyć, bo zwyczajnie ci to nie sprawiało trudności. Umiałaś ludzi uczyć, pomagać im w lekcjach. Byłaś pomocna, pracowita jak mrówka. Za to Cię lubili. A może tylko za to, że odwalałaś za nich całą brudną robotę? Wszystko możliwe, ale to już przeszłość. Teraz liczy się nowe życie, nowa szkoła, nowi ludzie. Szłaś korytarzem, gdy zauważyłaś mężczyznę wyglądającego na nauczyciela. Był ubrany w czarne spodnie od garnituru. Biała Koszula wystawała z pod brązowego sweterka. Miał na swojej twarzy duże okulary. Podeszłaś do niego.
-*Jeogiyo, czy jest Pan nauczycielem w tej szkole? -zapytałaś grzecznie.
-Tak, a czy Ty jesteś ____? 
-To się zgadza, ale skąd Pan o tym wie? - zapytałaś zdziwiona.
-Jestem twoim wychowawcą. - uśmiechnął się przyjaźnie. 
-Miło mi Pana poznać, Wychowawco. - odwzajemniłaś uśmiech. Nagle usłyszeliście dzwonek na lekcje. Nie wiedziałaś co począć, a twój nowy wychowawca widząc to uspokoił Cię. 
-Chodź ze mną ______, właśnie masz ze mną lekcje.
-A czego Pan uczy, jeśli mogę wiedzieć? - zapytałaś podążając za nim.
-Uczę Koreańskiego i Angielskiego.
-Wszechstronnie, good job. - uniosłaś kciuk do góry. 
-Proszę, już jesteśmy na miejscu. Wejdź. - powiedział pokazując dłonią na drzwi.
-D-dobrze. Chociaż nie, niech pan wejdzie pierwszy. - zaproponowałaś.
-No dobrze, ale nie wstydź się. Nie zjemy Cię. 
Kiwnęłaś głową. Mężczyzna otworzył drzwi i wszedł, a ty poczłapałaś się za nim. W klasie panował gwar i chaos. Gdy wszedł nauczyciel natychmiast wszyscy się uspokoili.
-No kochani, teraz ma panować cisza. To jest _____ i od tego dnia będzie z wami uczęszczać na lekcje. Przyjmijcie ją ciepło, dobrze? 
-Tak proszę pana. - odpowiedzieli wszyscy chórem. 
I tak się zaczęło. Tego dnia poznałaś wiele miłych ludzi. Nie odtrącali Cię, wręcz przeciwnie bardzo chcieli Cię poznać. Dzień minął bez najmniejszych przykrości. Tak myślałaś.

***
Skończyłaś właśnie lekcje i spokojnie czekałaś na kobietę, która miała po pracy po Ciebie przyjechać. Minęło 10 minut. Nic. Kolejne minuty mijały, a nadal nikt nie przyjechał. 
-Ciekawe, może coś się stało? - zaczęłaś się niecierpliwić i gdy miałaś już dzwonić, z twojego telefonu wydobyła się melodia dzwonka. Odebrałaś.
-Halo, ____ ? Przepraszam,ale coś mi wypadło, nie mogę po Ciebie przyjechać. Mogłabyś sama pójść do domu? Znasz drogę, prawda? - zadawała tysiące pytań na minute.
-Tak wiem, ale... czy coś się stało ciociu? - zaniepokoiło Cię to, że słyszałaś jakby dyszała i była bardzo zdenerwowana.
-Nie, nic się nie stało. Po prostu udaj się do domu, ok? - poprosiła i bez twojego odzewu zakończyła połączenie.
-No i co teraz mam zrobić? - zapytałaś sama siebie. -Aish,  że też... - założyłaś plecak i ruszyłaś w stronę domu. Po jakimś czasie zaczęło się ściemniać, a ty poczułaś jakby ktoś Cię obserwował. Przyśpieszyłaś krok i spojrzałaś za siebie. Zobaczyłaś 5 mężczyzn z kapturach. Uśmiechali się do Ciebie złowieszczo. 
-No dziewczynko, chodź do nas. Nie bój się my tylko chcemy tego co twoja mama od nas kiedyś pożyczyła. 
-O co wam chodzi? Kim jesteście? Czego ode mnie chcecie? - Bałaś się, że te typki chcą coś tobie zrobić. 
-Jak to co? 100 milionów won, które pożyczyła od nas twoja mamusia. - zaśmiali się szyderczo.
-A-ale przecież moja mama nie żyje...
-No widzisz, więc automatycznie wszystkie jej długi przeszły na Ciebie. - powiedział chłopak w czerwonych włosach, wyglądał na lidera.
-Jak to? 
-Tak to, no to dziewczynko. - podszedł do Ciebie i złapał za podbródek. -Płacisz gotówką, czy może wolisz inny rodzaj zapłaty? - zapytał i powoli swoją ręką zbliżał się do twojego biustu. Szybko się wyrwałaś i próbowałaś jak najszybciej uciec od nich. Biegłaś ile sił w nogach. Nie zauważyłaś, gdy przed tobą znalazł się młody chłopak, więc zderzyliście się czołowo.
-Przepraszam - miałaś łzy w oczach, a bandyci zbliżali się nieubłaganie.
-Aish, uważaj trochę, głupia. - powiedział ostro, ale gdy zobaczył twoje łzy odpuścił dalszego kazania. Już miał odchodzić, gdy złapałaś go za rękaw od bluzy. 
-Proszę, pomóż mi. Uratuj mnie przed nimi, błagam. - pokazałaś na mężczyzn biegnących w twoją stronę.
-Dziewczynko, gdzie jesteś. Znajdziemy Cię, nie martw się, a wtedy nam za wszystko zapłacisz.
Poczułaś szarpnięcie. Chłopak szybko przyciągnął Cię do siebie i udawał,że całuje. Mężczyźni przeszli obojętnie, a ty zszokowana tym co właśnie zrobił, stałaś jak sparaliżowana.

*przepraszam. 
***



 ~Hiroe

5 komentarzy:

  1. O cholera jasna.. właśnie wstałam i pierwsze co to wifi i twój blog. X"D myślałam, że moje zamówienie dodasz później, bo w kolejce byłam druga. Nie zauważyłam żadych błędów. Fabuła jest cudnowna. Czytając pierwsze zdania miałam łzy w oczach. Jestem głupia, wiem haha. Opowiadanie jest serio super i czekam na kojeną część. Bardzo dziękuję i życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Suuupeeer!
    Czekam, czekam na kolejne części :>>>
    Ale i tak mam na Ciebie focha forewa, więc nie myśl, że on sobie poszedł czy coś....
    Co do błędów znalazłam dwa, ale ten jeden jest zuy, bardzo zuy: "(...) a ty poczłapałaś się za nim." Jak można się poczłapać za kimś? :D Poprawniej byłoby "A Ty poczłapałaś/podążyłaś/poszłaś/skierowałaś swe kroki za nim" :)
    Pozdrawiam, weeeny życzę i i i i dalej mom na Ciebie focha forewa. Ofiszjalnie. Byebye.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja czekam na więcej *o*
    Kochanie moje hwaiting i oby więcej pomysłów ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Niezwykłe i niesamowite ^^
    Wczułam się jak by ktoś rzucił na mnie czar <3
    Weny dużo weny bo jesteś genialna !

    OdpowiedzUsuń
  5. Jungkook... Mój bias z BTS ♥♥♥
    Ta akcja pod koniec była super, lubie takie :D
    Idę czytać dalej <3

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy