☼Tytuł :
"Wszyscy płaczemy inaczej" Część ; 1/?.
☼Dla
: Kotomi
☼Kto
występuje? : Ty, Jungkook oraz inni.
☼Gatunek
; Angst
☼Kolejny
scenariusz i znów z Ciastkiem,przepraszam. Miał być one shot,ale zrobiłam taką
fabułę, że byłby za długi. ~ Mam nadzieję, że wam się spodoba, a
szczególnie Kotomi. Miłego czytania! Czekajcie na następną
część. >ω<
Siedziałaś na ławce cicho łkając. Twój świat się właśnie zawalił.
Nie mogłaś pojąć tego, jak łatwo coś może się skończyć. Pare tygodni temu
przekonałaś się, jak nadzieja może być złudna. Twoja mama była ciężko chora,
coraz gorzej się czuła, lekarze nie potrafili jej pomóc. Zawsze byłaś
optymistycznie nastawiona wobec zapewnień specjalistów, że Ty i twoja ukochana
mama będziecie mogły dalej cieszyć się wspólnym, codziennym życiem. Tak się
niestety nie stało. Zmarła kilka dni temu. Byłaś przy tym. Jej ostatnie słowa
zwrócone do Ciebie brzmiały tak :
"_______, moja kochana córeczko.
Możliwe, że teraz widzimy się po raz ostatni. Jest mi bardzo przykro, że...
muszę Cię opuścić. Tak bardzo nie chcę Cię sama zostawiać w tym pełnym zła
świecie. Ale wiesz, że się... s-starałam? To wszystko dla Ciebie. "
Po tych słowach, zaczęłaś głośno szlochać. Była dla Ciebie
najważniejszą osobą, jedyną którą przy sobie miałaś. Mogłaś jej się ze
wszystkiego wygadać. Mogłaby być twoim pamiętnikiem. Wiedziała o Tobie prawie
wszystko.
"Heej, nie płacz. Wiesz przecież, że
nie odchodzę na długo. Spotkamy się jeszcze. Wiesz, że wydoroślałaś? Poradzisz
sobie. Znajdziesz kogoś kto mnie zastąpi. Obiecasz mi coś? Jak znajdziesz tego
jedynego, przedstaw mi go, d-dobrze? Chcę go kiedyś poznać. Najlepiej żeby
przyniósł mi kwiaty, wiesz jakie..." - uśmiechnęła się blado po czym jej
oczy lekko opadły, a jej ręka ostatecznie wysunęła się w twojego ucisku.
~Dlaczego mnie to musiało spotkać? Za jakie grzechy?~
***
Płakałaś całymi dniami. Nie wychodziłaś do ludzi. Osamotniałaś.
Codziennie gdy patrzyłaś na jej zdjęcie miałaś ochotę przestać istnieć. Teraz
opiekowała się Tobą twoja ciocia. Lubiłaś ją i naprawdę byłaś jej wdzięczna za
to co dla Ciebie robi. Każdego dnia wspierała Cię, tuliła gdy tego
potrzebowałaś. Mijały dni, tygodnie, a ty jeszcze się nie pojawiłaś w swoim
liceum. Nie miałaś ochoty tam wracać.
-______, powinnaś wrócić do szkoły. - właśnie jadłyście obiad gdy
rozpoczęła rozmowę.
-Ciociu,przecież wiesz, że nie mam najmniejszej ochoty. Nie chcę
aby ktoś się nade mną użalał lub litował. - włożyłaś słomkę do ust i zaczęłaś
opóźniać sok ze szklanki.
-Tak sądziłam, dlatego pomyślałam, że mogłabyś się przenieść do
innej szkoły. Będziesz miała bliżej, a ja będę mogła Cię podwiesić bo mam po
drodze do mojej pracy. Pasuje Ci taki układ? -zapytała.
-Ciociu...- spojrzałaś na nią i już miałaś odmówić, gdy zobaczyłaś
jej pełne determinacji spojrzenie. -N-no dobrze, zgadzam się. -odpowiedziałaś.
-Cudownie!- klasnęła w dłonie, uśmiechnięta i cała w skowronkach.
***
Przez kolejne dni kobieta załatwiała wszystko co było związane z
twoją nauką w nowym liceum. Nie uśmiechało Ci się to, ale nie chciałaś jej
robić przykrości więc poszłaś na ugodę.
Był początek tygodnia. Wreszcie musiałaś się stawić w nowej
szkole. Bałaś się. Zwyczajnie się bałaś.
W samochodzie siedziałaś jak na szpilkach.
-Spokojnie _____, nie panikuj. -szeptałaś do siebie,dodając sobie
otuchy.
-Kochanie, czy coś się dzieje? -spojrzała przez lusterko na Ciebie.
-Denerwuję się trochę... bardzo. -uśmiechnęłaś się nieśmiało.
-Przecież Cię nie zjedzą. Nie wiedzą kim jesteś, jaką masz
przeszłość i jaka jest twoja historia. Więc o co chodzi? - Właśnie skręcała
drogą w lewo gdzie miał znajdować się budynek liceum.
-Tak,ale...
-Żadne ale. Jesteś silna. Wierzymy w Ciebie. Ja i Twoja mama.
Pamiętaj, zachowuj się normalnie, jak zawsze. Znajdź przyjaciół. Na pewno ktoś
Cię polubi. A teraz wysiadaj. - zatrzymała samochód. Popatrzyłaś na nią ostatni
raz i wysiadłaś.
Przed tobą stał ogromny, biały budynek szkoły. Jak żółw
wdrapywałaś się po wysokich schodach. Wchodząc czułaś zapach który przypominał
ci o wspaniałych chwilach spędzonych w szkole. Lubiłaś się uczyć, bo zwyczajnie
ci to nie sprawiało trudności. Umiałaś ludzi uczyć, pomagać im w lekcjach.
Byłaś pomocna, pracowita jak mrówka. Za to Cię lubili. A może tylko za to, że
odwalałaś za nich całą brudną robotę? Wszystko możliwe, ale to już przeszłość.
Teraz liczy się nowe życie, nowa szkoła, nowi ludzie. Szłaś korytarzem, gdy
zauważyłaś mężczyznę wyglądającego na nauczyciela. Był ubrany w czarne spodnie
od garnituru. Biała Koszula wystawała z pod brązowego sweterka. Miał na swojej
twarzy duże okulary. Podeszłaś do niego.
-*Jeogiyo, czy jest Pan nauczycielem w tej
szkole? -zapytałaś grzecznie.
-Tak, a czy Ty jesteś ____?
-To się zgadza, ale skąd Pan o tym wie? - zapytałaś zdziwiona.
-Jestem twoim wychowawcą. - uśmiechnął się przyjaźnie.
-Miło mi Pana poznać, Wychowawco. - odwzajemniłaś uśmiech. Nagle
usłyszeliście dzwonek na lekcje. Nie wiedziałaś co począć, a twój nowy
wychowawca widząc to uspokoił Cię.
-Chodź ze mną ______, właśnie masz ze mną lekcje.
-A czego Pan uczy, jeśli mogę wiedzieć? - zapytałaś podążając za
nim.
-Uczę Koreańskiego i Angielskiego.
-Wszechstronnie, good job. - uniosłaś kciuk do góry.
-Proszę, już jesteśmy na miejscu. Wejdź. - powiedział pokazując
dłonią na drzwi.
-D-dobrze. Chociaż nie, niech pan wejdzie pierwszy. -
zaproponowałaś.
-No dobrze, ale nie wstydź się. Nie zjemy Cię.
Kiwnęłaś głową. Mężczyzna otworzył drzwi i wszedł, a ty
poczłapałaś się za nim. W klasie panował gwar i chaos.
Gdy wszedł nauczyciel natychmiast wszyscy się uspokoili.
-No kochani, teraz ma panować cisza. To jest _____ i od tego dnia
będzie z wami uczęszczać na lekcje. Przyjmijcie ją ciepło, dobrze?
-Tak proszę pana. - odpowiedzieli wszyscy chórem.
I tak się zaczęło. Tego dnia poznałaś wiele miłych ludzi. Nie
odtrącali Cię, wręcz przeciwnie bardzo chcieli Cię poznać. Dzień minął bez
najmniejszych przykrości. Tak myślałaś.
***
Skończyłaś właśnie lekcje i spokojnie czekałaś na kobietę, która
miała po pracy po Ciebie przyjechać. Minęło 10 minut. Nic. Kolejne minuty
mijały, a nadal nikt nie przyjechał.
-Ciekawe, może coś się stało? - zaczęłaś się niecierpliwić i gdy
miałaś już dzwonić, z twojego telefonu wydobyła się melodia dzwonka. Odebrałaś.
-Halo, ____ ? Przepraszam,ale coś mi wypadło, nie mogę po Ciebie
przyjechać. Mogłabyś sama pójść do domu? Znasz drogę, prawda? - zadawała
tysiące pytań na minute.
-Tak wiem, ale... czy coś się stało ciociu? - zaniepokoiło Cię to,
że słyszałaś jakby dyszała i była bardzo zdenerwowana.
-Nie, nic się nie stało. Po prostu udaj się do domu, ok? -
poprosiła i bez twojego odzewu zakończyła połączenie.
-No i co teraz mam zrobić? - zapytałaś sama siebie. -Aish,
że też... - założyłaś plecak i ruszyłaś w stronę domu. Po jakimś czasie
zaczęło się ściemniać, a ty poczułaś jakby ktoś Cię obserwował. Przyśpieszyłaś
krok i spojrzałaś za siebie. Zobaczyłaś 5 mężczyzn z kapturach. Uśmiechali
się do Ciebie złowieszczo.
-No dziewczynko, chodź do nas. Nie bój się my tylko chcemy tego co
twoja mama od nas kiedyś pożyczyła.
-O co wam chodzi? Kim jesteście? Czego ode mnie chcecie? - Bałaś
się, że te typki chcą coś tobie zrobić.
-Jak to co? 100 milionów won, które pożyczyła od nas twoja
mamusia. - zaśmiali się szyderczo.
-A-ale przecież moja mama nie żyje...
-No widzisz, więc automatycznie wszystkie jej długi przeszły na
Ciebie. - powiedział chłopak w czerwonych włosach, wyglądał na lidera.
-Jak to?
-Tak to, no to dziewczynko. - podszedł do Ciebie i złapał
za podbródek. -Płacisz gotówką, czy może wolisz inny rodzaj zapłaty? -
zapytał i powoli swoją ręką zbliżał się do twojego biustu. Szybko się wyrwałaś
i próbowałaś jak najszybciej uciec od nich. Biegłaś ile sił w nogach. Nie
zauważyłaś, gdy przed tobą znalazł się młody chłopak,
więc zderzyliście się czołowo.
-Przepraszam - miałaś łzy w oczach, a bandyci zbliżali
się nieubłaganie.
-Aish, uważaj trochę, głupia. - powiedział ostro, ale gdy zobaczył
twoje łzy odpuścił dalszego kazania. Już miał odchodzić, gdy złapałaś go za
rękaw od bluzy.
-Proszę, pomóż mi. Uratuj mnie przed nimi, błagam. - pokazałaś na
mężczyzn biegnących w twoją stronę.
-Dziewczynko, gdzie jesteś. Znajdziemy Cię, nie martw się, a wtedy
nam za wszystko zapłacisz.
Poczułaś szarpnięcie. Chłopak szybko przyciągnął Cię do siebie i
udawał,że całuje. Mężczyźni przeszli obojętnie, a ty zszokowana
tym co właśnie zrobił, stałaś jak sparaliżowana.
*przepraszam.
***
~Hiroe

O cholera jasna.. właśnie wstałam i pierwsze co to wifi i twój blog. X"D myślałam, że moje zamówienie dodasz później, bo w kolejce byłam druga. Nie zauważyłam żadych błędów. Fabuła jest cudnowna. Czytając pierwsze zdania miałam łzy w oczach. Jestem głupia, wiem haha. Opowiadanie jest serio super i czekam na kojeną część. Bardzo dziękuję i życzę weny.
OdpowiedzUsuńSuuupeeer!
OdpowiedzUsuńCzekam, czekam na kolejne części :>>>
Ale i tak mam na Ciebie focha forewa, więc nie myśl, że on sobie poszedł czy coś....
Co do błędów znalazłam dwa, ale ten jeden jest zuy, bardzo zuy: "(...) a ty poczłapałaś się za nim." Jak można się poczłapać za kimś? :D Poprawniej byłoby "A Ty poczłapałaś/podążyłaś/poszłaś/skierowałaś swe kroki za nim" :)
Pozdrawiam, weeeny życzę i i i i dalej mom na Ciebie focha forewa. Ofiszjalnie. Byebye.
Ja czekam na więcej *o*
OdpowiedzUsuńKochanie moje hwaiting i oby więcej pomysłów ^^
Niezwykłe i niesamowite ^^
OdpowiedzUsuńWczułam się jak by ktoś rzucił na mnie czar <3
Weny dużo weny bo jesteś genialna !
Jungkook... Mój bias z BTS ♥♥♥
OdpowiedzUsuńTa akcja pod koniec była super, lubie takie :D
Idę czytać dalej <3