29 grudnia 2014

"Happy New Year 2015" ONE SHOT - Jungkook [na konkurs]

☼Scenariusz nr.10 ~
☼Tytuł: "Szczęśliwego Nowego Roku" ONE SHOT
☼Dla: - [na konkurs]
☼Kto występuje: Ty,Jungkook i inni.
☼Gatunek: Fluff
☼Ostrzeżenia:-
Wracam do was z kolejnym scenariuszem. Napisałam go na konkurs, a termin jest do... jutra. Za dosłownie chwilę będę go wysyłać. Mam nadzieję, że się jeszcze załapię, bo nagroda jest naprawdę mega. Nie liczę na to, że wygram czy coś, ale pisanie tego scenariusza sprawiło mi radość,a jest on też dla mnie i dla Was. Mam nadzieję, że spodoba Wam się. Tak wiem, że znów z Jungkookiem, ale nic nie poradzę. Konkurs był o BTS, a że Kookie jest moim ulubieńcem to najlepiej mi się z nim piszę opowiadania, bo jest on najbliżej mojego serca. Ano i chciałabym Wam życzyć szampańskiego sylwestra, hehe. Mam nadzieję, że się wam jakoś uda rozerwać, lub dostać na jakąś imprezę. Ja będę siedzieć w domu i spędzać wieczór z Polsatem. Ciekawie, nie powiem.No to żegnam się już z Państwem i do zobaczenia w nowym roku. Cześć!~ ☺

_______ - twoje imię
_ _ _ _ _- imię twojego chłopaka.

31 grudnia. środa
-Kolejny raz mnie okłamałeś... kolejny raz, ale też ostatni. Nie wybaczę Ci tego. -powiedziałaś z wyrzutem do swojego już byłego chłopaka. Łzy zaczęły powoli płynąć po twoich zaróżowionych policzkach. Staliście na mrozie. Śnieg padał obficie. Powoli zaczęłaś się osuwać na zimny chodnik. Schowałaś twarz w dłoniach. Nie chciałaś płakać, ale nie mogłaś powstrzymać łez. Byliście już razem dwa lata. Poznaliście się w sylwestra. To była jakby miłość od pierwszego wejrzenia. Dzisiaj mijałaby druga rocznica waszego związku, ale wszystko zostało popsute przez niego. Wiedziałaś, że nie będziesz mogła się cieszyć Nowym Rokiem.
-______, przepraszam Cię, nie wiem co we mnie wstąpiło. To było... - upadł na kolana przed Tobą.
-...silniejsze od Ciebie? Już to gdzieś słyszałam. - powiedziałaś cicho. Chłopak chciał złapać Cię za ręce, ale wyrwałaś je.
-Tak bardzo żałuję. Obiecuję Ci, że się poprawię. Teraz naprawdę się ogarnę, dla Ciebie...dla nas! - powiedział i miał zamiar Cię przytulić, lecz ty odepchnęłaś go tak mocno, że się przewrócił. Powoli wstałaś. Zbierał się w Tobie niepohamowany gniew. Otarłaś łzy różowym rękawem od swetra, który wystawał z twojej zimowej kurtki.
-Wiesz, wybaczyłam Ci już jeden, drugi, trzeci, a nawet piąty raz. Za każdym razem bałam się, że nasz związek się rozleci. Nie opisywałeś, nie miałeś czasu się spotkać. Przyłapywałam Cię z dziewczynami w parkach, restauracjach. Obściskiwaliście się. Zniosłam wszystko. Koleżanki z pracy, kelnerki, barmanki. Ale to, że uwiodłeś moją najlepszą przyjaciółkę...-głos ci się załamał. -...Nienawidzę Was, rozumiesz?! -kontynuowałaś ze smutkiem i bólem w głosie. W Twoich oczach można było dostrzec iskierki gniewu.
-Serce mnie bolało. Wiesz jak bardzo chciałam umrzeć? Jak można być tak okropnym bydlakiem? Nie zasługujesz na mnie i na żadną inną. Nigdy już Ci nie wybaczę. Nie będę już taka naiwna na twoje słodkie słówka. - powiedziałaś głośno. Wszyscy przechodni na was patrzyli. Tobie to nie przeszkadzało. Jemu najwidoczniej tak.
-Chodź, _____ porozmawiamy spokojnie u mnie w domu... - powiedział ciągnąć Cię za nadgarstek.
-Nie, puść mnie! Spadaj do swoich kochanek. Może Cię przyjmą z otwartymi ramionami. - Zamachnęłaś się i przywaliłaś mu siarczystego liścia. Nagle znów w twoich oczach zbierały się pokłady łez. Szybko ruszyłaś przed siebie. Zaczynało się ściemniać, a ty biegłaś cała zapłakana. Przedzierałaś się przez tłumy ludzi. Przed twoimi oczami ukazywały się sceny z twojego życia. Od miesiąca nie było tak źle. Poprawił się. Był przy Tobie kiedy go potrzebowałaś. Do pewnego dnia, gdy zobaczyłaś go w Waszym łóżku z twoją najlepszą przyjaciółką. Znów dałaś się oszukać. Za każdym razem ślepo mu wierzyłaś. Był jak narkotyk. Wywoływał niechciane skutki, ale nadal go pragnęłaś. Naprawdę Ci na nim zależało, a on traktował Cię jak pustą laleczkę... Dzisiaj jest sylwester. Wszyscy są w dobrych humorach, lecz nie ty. Będziesz go spędzać sama przed TV razem z pudełkiem lodów.


8 grudnia 2014

We all cry differently. 4/4 end

☼Scenariusz nr.7 ~
☼Tytuł: "Wszyscy płaczemy inaczej" Część ; 4/4 end. 
☼Dla: Kotomi 
☼Kto występuje: Ty, Jungkook i inni. 
☼Gatunek: Angst 
☼Ostrzeżenia: Kleenex Warning (znaczenie w słowniczku)
☼No i wracam jak obiecałam z już ostatnią częścią tego opowiadania. Szczerzę powinnam już to dawno skończyć bo przecież mam jeszcze inne zamówienia. Może i to fakt, ale nie potrafię, pisać wielu rzeczy na raz. Muszę się wczuć w to co piszę, aby nie zgubić wątku.
Mam nadzieję, że opowiadanie to podobało się Kotomi, i wam - czyli reszcie moich kochanych czytelników. Możecie spodziewać się, że będzie tutaj świąteczna atmosfera i zarazem świąteczne fanficki c: Zapomniałam jeszcze powiedzieć, że 2 dni temu minął aż miesiąc od wstawienia mojego pierwszego scenariusza z czego bardzo się cieszę. Miłego czytania i do zobaczenia wkrótce!~☻

***
Siedziałaś jeszcze tak przez chwile. Mimo, że powiedziałaś sobie, że będzie dobrze, dalej pojedyncze łzy ciekły po twoich policzkach. Niespodziewanie wparowała osoba, której się nie spodziewałaś. Winowajca twoich łez-Jeon Jeongguk. Tak się nazywał. Jungkook to tylko jego przezwisko. Spojrzałaś się na niego pustym wzrokiem, a on wyglądał na trochę zakłopotanego i smutnego. To trwało tylko chwile. Jego paskudny charakterek wrócił.
-Czemu płaczesz, idiotko? -zapytał jak zwykle z ironią w głosie.
Nie odpowiedziałaś, nie miałaś siły z nim gadać. Znów ten stan. Stan zakochania. Tak bardzo tego nienawidziłaś. Gardziłaś nim, ale jednocześnie Cię trochę intrygował. Dlaczego? Czemu dla Ciebie taki jest. Dlaczego pokazuje Ci swój ohydny charakter i męczy się z Tobą? Możliwe, że jest zwyczajnym sadystą. Lubi jak jego ofiary cierpią. Widocznie twój ból sprawia mu niepohamowaną radość. Radość...z czyjejś krzywdy. To chore...
Wpatrywałaś się dalej w pusty punkt. Nie chciałaś na niego patrzeć. A może on takim człowiekiem w istocie nie jest? Może po prostu też ma problemy i musi wyładować swoją złość na kimś? A jeśli jest tak naprawdę dobrym chłopakiem tylko nie radzi sobie ze swoim charakterkiem? Miałaś dużo wersji w swojej głowie. Chciałaś aby taki nie był. Aby Cię tak nie krzywdził, by okazał się inny niż wszyscy.
Nadal czułaś jego wzrok na sobie. Jakby chciał Cie nim przewiercić. Dalej nie odwracając wzroku, wzięłaś głęboki wdech i postanowiłaś coś powiedzieć.
-Jesteś sadystą? - zapytałaś cicho. To pytanie wprowadziło chłopaka w zakłopotanie. Nie wiedział co odpowiedzieć. Tym razem chciałaś z nim mieć kontakt wzrokowy. Spojrzałaś się na niego i ponownie zapytałaś.
~Czy powinienem odpuścić?~
-Zapytam Cię jeszcze raz. Jesteś sadystą i bawi cię krzywda innych? - Chwila ciszy. Odwróciłaś ponownie wzrok i wpatrywałaś się w pusty korytarz. Tak jak sądziłaś. Chłopak nie miał zamiaru odpowiadać.
-Jeśli nie chcesz odpowiedzieć to zniknij z mojego życia. Raz na zawsze. - To co powiedziałaś chłopaka najwyraźniej spiorunowało. Ukradkiem spojrzałaś się na niego. Jego głowa opadała w dół. Chyba wpatrywał się w czubki swoich butów. Dlaczego nie odszedł? Nagle poczułaś jak ławeczka na której siedziałaś ugina się bardziej niż pod ciężarem jednej osoby. Nie musiałaś się odwracać. Wiedziałaś, że to on.
-Dlaczego nadal tu jesteś? Mówiłam Ci, że masz odejść. Nie chcę przez Ciebie cierpieć. - powiedziałaś ostro.
-Nie odejdę dopóki nie pójdziesz ze mną na próbę...-szepnął.
-To sobie poczekasz bo nie mam zamiaru tam wracać dzisiaj. -powiedziałaś mocno wkurzona. Nagle się tym przejął, czy może znów ma jakiś plan?
-To poczekam. -powiedział rozsiadając się wygodnie.
~No niech go szlag trafi. Nagle się stał taki troskliwy. Czy ty nie rozumiesz Jungkook, że samym swoim towarzystwem sprawiasz mi ból? Wszystko w tobie sprawia mi ból.~
-______.... - wypowiedział twoje imię, a ciebie przeszedł dreszcz. Teraz miał taki kojący głos. Tak miły...ale czy coś mogło się w nim nagle zmienić?
-_____,tak? Czyżbyś znał moje imię? Bo o ile pamiętam to zawsze zwracałeś się do mnie; idiotko lub głupia. Czy coś się stało, że tak diametralnie zmieniłeś swój sposób wypowiedzi? - chłopak już nie przypominał tego "idiotę" który za wszelką cenę próbował Cię w sobie rozkochać. Twój zapał też znikł. Nie mogłaś kontynuować swojego planu bo zawiodłaś. Jak zawsze ślepo się zakochałaś, nawet nie spostrzegając kiedy.
-Znam twoje imię już od bardzo dawna. Praktycznie od zawsze. -powiedział cicho.
-Jak to? Czy ja o czymś nie wiem? - Było to podejrzane. Znałaś go krótko, a on Ci mówi, że zna twoje imię od zawsze. Co on jakiś jasnowidz?
-Przepraszam. Nie chcę się już w to bawić. - powiedział smutno.
-W co bawić? W rozkochaniu mnie w tobie? Cieszę się... jeśli jest ci naprawdę smutno i przykro z tego powodu to możesz odejść. Tak będzie najlepiej. - zacisnęłaś swoje powieki.
~Jest całkiem inny. Chyba jestem jakaś dziwna, a może jestem masochistką? Chciałabym go poznać bliżej, ale to będzie chyba niemożliwe.~
Wstał i jeszcze się popatrzył na miejsce na którym siedział jeszcze chwile temu.
-Przepraszam jeszcze raz za to, że Cię skrzywdziłem. Nie sądziłem, że jednak odwzajemnisz moje uczucia...- powiedział i odszedł. Na dworze zrobiło się już całkiem ciemno. Powoli wędrowałaś chodnikiem który prowadził do twojego domu. Myślałaś chwile nad ostatnim zdaniem które powiedział do Ciebie chłopak.
-"Przepraszam jeszcze raz za to, że Cię skrzywdziłem. Nie sądziłem, że jednak odwzajemnisz moje uczucia.." Chwila...odwzajemnisz moje uczucia? Co? Skąd on o tym wie, i...czy on coś do mnie czuje? - miałaś mętlik w głowie. Poczułaś na swojej twarzy mocny podmuch wiatru.
~Witaj nasza koleżanko. Przyszedł czas zapłaty~
-Brr, jak zimno.
Znów poczułaś jakby ktoś Cię śledził. To byli oni. Ta sama banda.
-Dawno się nie widzieliśmy co, koleżanko? -zapytał chłopak który był według ciebie liderem. Nie mogąc powstrzymać strachu bezmyślnie wykręciłaś numer do Jung'a.
~Ah, przecież on nie odbierze, sam mi tak powiedział...Zresztą nie ma powodu. aby tu przybiec bo znów wpakowałam się w tarapaty.~
[krótka retrospekcja]
Jeszcze chwile przed rozpoczęciem pierwszej próby pani rozkazała wam abyście się wymienili swoimi numerami telefonu. Sama napisała swój na tablicy, aby każdy kto będzie miał jakieś wątpliwości, mógł do niej zadzwonić. Po 5 minutach, wymieniłaś się swoim numerem prawie z każdym. Nie miałaś tylko numeru Jungkooka. Chłopak podszedł do ciebie ukradkiem i wyrwał twój telefon z ręki. Ty zdezorientowana, tylko przyglądałaś się jak coś na nim robić. Zobaczyłaś obraz lekkiego uśmiechu, w  wykonaniu nastolatka. Zrobiło Ci się tak miło na sercu. Czemu on zawsze taki nie był? Nadal udając miłego przed innymi oddał ci telefon i powiedział :
-Proszę, to mój numer. Zapisałem go w twoich kontaktach. - powiedział ciepło, lecz gdy omijał Cię syknął złośliwie:
-Nie dzwoń do mnie, i tak nie odbiorę od takiej idiotki jak ty.
[koniec retrospekcji]
 A jednak odebrał, lecz ty już nie zwróciłaś na to uwagi. Mocno trzymałaś telefon, ze strachu bowiem twoje ręce się pociły.
-Halo? Kto mówi? -zapytał Jungkook lecz nie dostał odpowiedzi. Wsłuchiwał się w to co działo się po drugiej stronie tego połączenia.
-Koleżanko, czy wiesz, że czas na naszą zapłatę, prawda? Oczekiwałaś nas niecierpliwie? Ostatnio nam uciekłaś. Pamiętasz, jesteśmy teraz w tym samym miejscu co ostatnio. Ach te wspomnienia. Ale wiesz, teraz to już nikt Ci nie pomoże. - Tak się przestraszyłaś, że nie myślałaś już trzeźwo. Upuściłaś telefon i szybko zaczęłaś biec przed siebie. Natomiast chłopak zrobił to samo. Słysząc to wszystko ruszył w to miejsce gdzie pierwszy raz się spotkaliście.
~Muszę ją uratować~
-Znowu oni, jeśli nie przybiegnę na czas to może jej się coś stać! Weź się w garść Jungkook! -powiedział sam do siebie biegnąc ile sił  w nogach.
Ty sama zaś skręciłaś w lewo. Ślepy zaułek. Twoi oprawcy już przybiegli za tobą. Nie miałaś się gdzie schować. Powoli odsuwałaś się do jak najdalszego zakątka.
-Tu jesteś! Już myśleliśmy, że znów nam uciekłaś. Wiesz, że niestety musisz być ukarana? - zaczęli się śmiać, ale lider był poważny. Wyciągnął spluwę. Rozszerzyłaś oczy to możliwości granic.
~C-chcą mnie zabić. Może nie będzie tak  źle, spotkam się z moją mamą.~ 
-No dziewczynko, musimy się pożegnać. Będziesz tam gdzie twoja kochana mamusia. Nie musisz się o nic martwić, to będzie krótka i bezbolesna śmierć, chociaż nie... może trochę poboleć. Ale wytrzymasz, prawda? - Mężczyzna wyciągnął w twoją stronę pistolet. Zakryłaś oczy dłońmi. Usłyszałaś głuchy strzał i krzyki.
-Co jest... chłopaki zmywamy się, jazda!
~Dlaczego mnie nic nie boli? Dlaczego nadal żyję?~
Otworzyłaś powoli oczy. Bandytów już nie było, lecz w oddali mogłaś zauważyć jak jakaś postać leży w kałuży. Przybliżyłaś się. W kałuży krwi czerwonej jak wino leżał Jungkook.
-Jak to? Jungkook! - opadłaś lekko na ziemię obok jego postaci. Chłopak trzymał swoją rękę na klatce piersiowej. Delikatnie ją odsunęłaś. Zamarłaś. Była to rana od postrzału. Czyli to on Cię obronił...
-Dlaczego ty...-chciałaś zapytać lecz nastolatek przerwał Ci.
-Zadzwoniłaś do mnie, jak mogłem Ci nie pomóc? - przypomniałaś sobie nagle, że przed incydentem do niego zadzwoniłaś. Myślałaś, że nie odebrał...
-Dlaczego się naraziłeś? Muszę zadzwonić na pogotowie. - chciałaś wyciągnąć telefon lecz zorientowałaś się,że go nie masz. Niestety, upuściłaś go gdy zaczęłaś uciekać.
-Daj mi swój telefon, Jeon. - kiwał przecząco głową.
-To nie ma sensu, _____ i tak umrę. - uśmiechnął się blado. Obraz przed tobą zaczął się rozmazywać, łzy napłynęły Ci do oczu.
-Daj mi ten Telefon! -Krzyknęłaś błagalnie.
-Wiesz, _____. Miło jest poświęcić się dla... dla... osoby, którą się k-k-kocha... Nie sprawia mi to wielkiego b-bólu, .... więc się nie martw. Nie przeżyję tego, ale cieszę się, że... mogłem Cię poznać. Doświadczyłem czegoś, czego nigdy nie czu-łem. Chciałem tylko sprawdzić czy ty jako jedyna się we mnie nie....zakochasz. Usłyszałem twój monolog, wtedy gdy... rozmawiałaś ze swoją mamą. Przykro mi z tego powodu.-powiedział ostatkiem sił.
~Znów umiera osoba na której mi zależało~
-Nie mów już nic, muszę iść po pomoc! - szlochałaś.
Chłopak złapał Cię za nadgarstek.
-Proszę... nie zostawiaj mnie. Nie chcę umrzeć w samotności.
-Ale ty nie umrzesz, nie proszę cię. Nie chcę by kolejna ważna osoba opuściła mnie... Błagam. - Chłopak tylko pusto popatrzył się na Ciebie.
-Jesteś piękna, mądra i silna. Dasz sobie radę. Nie miałabyś życia z takim jak ja. Mam jedyną p-prośbę. Czy mogę poczuć smak twoich ust, Julio? - zapytał już tracąc kolejne dawki krwi.
-Dobrze, mój Romeo. -powiedziałaś i złożyłaś delikatny pocałunek na malinowych ustach twojego ukochanego. Jungkook ostatni raz obdarzył Cię wykrzywionym uśmiechem i odszedł zostawiając Cię samą na tym świecie...
***
Ktoś usłyszał strzały i zawiadomił policje. Znaleźli Cię i chłopaka. Widząc twój stan już nie chcieli Cię przesłuchiwać. Ciało Jungkooka zostało włożone do czarnego worka i przewiezione do prosektorium, a ty zostałaś przewieziona do swojego domu. 
Policjanci wypakowali Cię i powiedzieli, że jutro gdy się uspokoisz przyjadą zebrać zeznania. 
Powoli weszłaś do domu, w którym przeżyłaś kolejny szok. Wszystkie meble były porozwalane. Był całkowity bałagan. 
-Ciociu Choi, halo! Gdzie jesteś!? - zapytałaś głucho. Weszłaś po schodach do jej pokoju. Kobieta siedziała na krześle, a w jej serce był wbity sztylet. Opadłaś z sił. Wszyscy którzy byli dla Ciebie ważni, nie żyją. Co masz robić na tym świecie sama? Pobiegłaś szybko do swojego pokoju. Otwarłaś szafkę pod biurkiem. Wyjęłaś mały flakonik w którym znajdowała się czerwona, gęsta ciecz. Była to trucizna. Kupiłaś ją po śmierci swojej mamy. Miałaś myśli samobójcze, takie jak teraz. Szybko wzięłaś duży łyk napoju. Powoli osuwałaś się na ziemię.
-Czuję się jak na przedstawieniu. Tam też miałam umrzeć, ale na niby. Mój Romeo odszedł, więc i ja muszę...
Nagle obraz przed twoimi oczami poczerniał, a twój duch odszedł z tego świata.

~Hiroe

6 grudnia 2014

We all cry differently. 3/? - Jungkook


☼Scenariusz nr.6 ~
☼Tytuł: "Wszyscy płaczemy inaczej" Część ; 3/?. 
☼Dla: Kotomi 
☼Kto występuje: Ty, Jungkook i inni. 
☼Gatunek: Angst 
☼Ostrzeżenia: -
Już jestem, hyhy. A kto jest ze mną? Nowy scenariusz, a raczej dalsza część 3 mojego opowiadania!~ Cieszycie się? No ja mam nadzieję. :)
No i co tu dużo pisać. Czytajcie i komentujcie. Miłej zabawy i do zobaczenia niebawem! c:

Przytulaliście się. Chłopak pogłaskał Cię po głowię, przejechał otwartą dłonią po twoim zaróżowionym policzku. Przymknęłaś powieki, było ci tak dobrze w jego ramionach. Nie mogłaś się mu oprzeć, był dla ciebie ideałem. Twój rozum podpowiadał Ci że to złe, ale serce krzyczało 'tak!'. Powolutku przejechałaś opuszkami palców po jego podbródku. 
-_____, Kochasz mnie? - zapytał.
-Nie mogę, jesteś dla mnie jak zakazany owoc, a ja nie mogę go zerwać. Przykro mi. -odpowiedziałaś smutno, a gdy miałaś odchodzić, czarnowłosy objął Cię w pasie i przyciągnął do siebie.
-To że jestem zakazany nie znaczy,że nie możesz mnie spróbować, prawda? Chociaż raz daj mi poczuć smak twoich ust, moja Julio.
-Co? Chwila, jaka Jul...
Obudziłaś się. 
-Boże jaki koszmar i to jeszcze z nim w roli głównej. - przejechałaś po swoim czole pełnym kropelek potu. Spojrzałaś na zegarek, już 6.40. Postanowiłaś wstać i naszykować wszystko co będzie Ci potrzebne do szkoły. 
- Ciekawe o co chodziło z tą Julią? Nie wiem co ja biorę, ale żeby coś takiego mi się śniło...
Wtedy jeszcze nie wiedziałaś, że ten sen może być powiązany z twoim życiem.


***
-Co? Przesłyszałam się prawda, Unni? - zapytałaś twojej nauczycielki od języka koreańskiego. Fakt, poprzednio spotkałaś twojego wychowawcę, który powiedział Ci, że uczy koreańskiego, lecz w tej szkole jest ich więcej. Twoja nauczycielka jest wysoką i szczupłą kobietą. Jest bardzo ładna. Od początku gdy przyszłaś do tej szkoły była dla Ciebie bardzo miła, ale nie sądziłaś, że postawi przed tobą takie ultimatum.
-Niestety, _____ nie przesłyszałaś się. Jako jedyna nie grałaś jeszcze w żadnej sztuce, a każdy ma obowiązek to zrobić w roku szkolnym.
-Ale przecież...-chciałaś protestować, ale przerwała Ci.
-Tak wiem, że przyszłaś trochę później do tej szkoły, ale naprawdę musisz to zrobić. Nie chcę Cię zmuszać, ale będę musiała.
-No dobrze, dobrze. Mam być Julią, tak? A kto gra Romeo? Jeśli mam prawo wiedzieć. - zapytałaś z nutką niepewności w głosie.
-Chwileczkę, spojrzę w rozpiskę. Poczekaj tu, dobrze? - Kiwnęłaś twierdząco. Kobieta wyszła, a ty usiadłaś w ławce.
Nagle jak grom z jasnego nieba wpadł twój wróg do klasy. Popatrzyłaś na niego, lecz nie zwróciłaś na niego większej uwagi.
~Jestem beznadziejna nawet nie znam imiona swojego przeciwnika.~
Tak się rozmyśliłaś, że nie zauważyłaś jak chłopak usiadł obok Ciebie i zaczął zbliżać się do twojej twarzy. W ostatniej chwili gwałtownie się odsunęłaś.
-Ej, co ty robisz? - zapytałaś wściekła. Chłopak tylko ironicznie się uśmiechnął.
-Jak to co? Próbuję Cię w sobie rozkochać. Zapomniałaś już?-chwycił Cię za podbródek.
-Oh, pamiętam. Ale ty też o czymś zapomniałeś... - w tej chwili przysunęłaś swoją twarz do ucha czarnowłosego.
-...Jestem wyjątkiem i ze mną nie wygrasz. -szepnęłaś mu do ucha i odsunęłaś się. Chłopak rozszerzył oczy. Nie spodziewał się tego, lecz po chwili jego mina znów stała się złowroga.
-Tak sądzisz? - zapytał, ale ty nie odpowiedziałaś bo weszła do klasy twoja pani.
-No to tak _____ twoim partnerem w sztuce będzie... - wyjrzała z pod kartki i uśmiechnęła się.
-O właśnie tu jest. - powiedziała.
Rozejrzałaś się dookoła. W klasie byłaś tylko ty, on i nauczycielka.
~Co jest, no chyba ona nie ma na myśli, że...~
-Proszę Pani, ale tu nikogo nie ma oprócz mnie i 'jego'...- powiedziałaś zakłopotana.
-Jakiego 'jego'? To jest Jungkook i zdaje się, że jest starszy od Ciebie o rok. On zechciał być Romeo chociaż grał już w paru sztukach.
W tej chwili twoje nerwy nie wytrzymały. Odwróciłaś się do niego.
-Czyli taki jest twój plan, tak? Ale nie martw się i tak nie wygrasz. -powiedziałaś niemal krzycząc na co nauczycielka skarciła Cię.
-______, przestań! Przecież nie znacie się, a ty już wyciągasz takie wnioski. Nie sądziłam, że potrafisz być taka wulgarna w stosunku do swoich starszych kolegów.
Zamurowało cię. Nie mogłaś powstrzymać swoich emocji, było to zbyt wiele dla Ciebie. Chłopak tylko się zaśmiał.
-Spokojnie, nie chciałem być dla Ciebie niemiły. Mam nadzieję, że będziemy współpracować. - powiedział niewinnie.
~Nie dam Ci się zmanipulować...tak myślę...~
Nauczycielka podeszła do Ciebie i złapała za ramię.
-Dasz sobie radę, wierzę w Ciebie i pokładam wielkie nadzieje. -powiedziała, a twoje serce zmiękło.
~Czemu ja to robię?~
-Zgadzam się... ale to tylko dla Unni. -powiedziałaś z nutką niepewności.
Nastolatek widocznie był zadowolony z tego, że się poddałaś woli nauczycielki.
~To że wygrał tą bitwę, nie znaczy że wygrał całą wojnę. Ja mu jeszcze pokażę.~
-Dobrze więc, próba jest jutro o godzinie 15.30, a tu macie scenariusze. Resztę obsady poznacie później. Do zobaczenia!- oznajmiła wychodząc z klasy.
Teraz zostaliście sami.
-Więc jakie są twoje zamiary? Dlaczego tak bardzo chcesz mnie w sobie rozkochać? Równie dobrze możesz zrobić tak z inną, ale czemu akurat ja? - zapytałaś zła na niego i na siebie, że się w to wplątałaś. Chłopak wyszedł z ławki i skierował się w stronę drzwi.
-Bo tak chcę i lubię. -powiedział na odchodne.

***
Następnego dnia musiałaś się pokazać na próbie. O 15.10 już byłaś na miejscu, chociaż nie planowałaś przyjść tak wcześnie. W klasie było wiele osób, które miło Cię witały i dodawały otuchy.
Był tam też Jungkook, lecz ty go nie zauważyłaś. Rozmawiałaś z Taehyung'iem - chłopakiem w twoim wieku, który w sztuce był Tybaltem.
-Jesteś idealna do roli Julii. - powiedział chłopak rumieniąc się.
-Tak sądzisz? Ja nie jestem tego taka pewna. - powiedziałaś uśmiechając się.
Po paru minutach rozmowy, przyszła wasza nauczycielka.
-No witajcie, cieszę się, że wszyscy przyszliście. -powiedziała radośnie. Wszyscy rozsiedliście się wygodnie w krzesłach, ale pani nie była z tego zadowolona.
-Nie siadajcie, przecież jest próba.
-A nie będziemy tylko czytać jak zawsze na pierwszych zajęciach? - zapytała czarnowłosa dziewczyna o imieniu Krystal.
-Niestety, nie mamy tyle czasu ile przewidywaliśmy...-powiedziała smutno.
-Nie mamy miesiąca? To ile mamy? - zapytał ktoś inny spośród grupki.
-Mamy tylko 2 tygodnie na przygotowanie tej sztuki. Wiem nie jest to dużo, ale damy sobie radę. Dlatego zaczynając od dzisiaj będziemy spotykać jak najczęściej.
Nikt nie był z tego zadowolony. Termin został tak skrócony, że wydawało się to niemożliwe do wykonania. Próba rozpoczęła się. Czułaś niechęć do tego, że musisz grać główną role z 'nim' :
[Julia]-R-romeo! czemuż ty jesteś R-romeo! Wyrzecz się swego rodu, rzuć tę nazwę! Lub, jeśli tego nie możesz uczynić, To przysiąż wiernym być mojej miłości, A ja przestanę być z krwi K-kapuletów.
[Romeo]-Mamże przemówić czy też słuchać dalej?
[Julia]-Nazwa twa tylko jest mi nieprzyjazną, Boś ty w istocie nie Montekim dla mnie. Jestże Monteki choćby tylko ręką, Ramieniem, twarzą, zgoła jakąkolwiek, Częścią człowieka? O! weź inną nazwę! Czemże jest nazwa? To, co zowiem różą, Pod inną nazwą równie by pachniało; Tak i Romeo, bez nazwy Romea Przecieżby całą swą wartość zatrzymał... Romeo! porzuć tę nazwę, a w zamian Za to, co nawet cząstką ciebie nie jest.... - zatrzymałaś się. Popatrzyłaś się na innych błagalnym wzrokiem.
-Coś się stało, kochana? Źle się czujesz, może Ci pomóc?- zapytał złośliwie Jung. Przez cały czas wpatrywał się w Ciebie. Zaczęło być to dla Ciebie krępujące. Serce zaczęło Ci walić.
~Co się ze mną dzieje?~
-Ja tak, nie p-o-trafię, przepraszam... - wybiegłaś z sali. Pośpiesznie udałaś się do szatni, aby ochłonąć. Usiadłaś na ławce i wyciągnęłaś zdjęcie swojej mamy.
-Mamo, powiedz mi czemu ja nie potrafię przestać zakochiwać się w nieodpowiednich facetach. Wszyscy mnie doprowadzali do płaczu, a ja mimo wszystko nie słuchałam Cię i dalej kochałam. -słone łzy zaczęły cieknąc po twoich zaróżowionych policzkach.
-Czy przyszedł czas na kolejnego? Znów mam cierpieć? Gdy już było dobrze musiał on się pojawić. Pałam do niego niechęcią. Co on chce osiągnąć przez doprowadzenie mnie do szaleństwa...- kontynuowałaś swoją wypowiedz.
-Chyba znów się zakochuję. Nie chcę znów płakać po nocach, nie chcę być kogoś lalką. Chcę aby on mi odpuścił. Aby odszedł bez wielkiego zamieszania. Błagam, nie chcę tego przegrać. Nie chcę przegrać walki o moje życie... - powiedziałaś, czekając na jakikolwiek odzew od twojej ukochanej mamy której już przy tobie nie ma. Tak bardzo za nią tęskniłaś, tak bardzo chciałaś ją przytulić. Opamiętałaś się i miałaś nadzieję, że nikt nie słyszał tego co powiedziałaś. Niestety, słyszała to jedna osoba, która nie miała prawa tego usłyszeć.

~Hiroe

30 listopada 2014

We all cry differently. 2/? - Jungkook

wiem,że na gifie Jin, ale to super pasuje do opisanej sytuacji,
więc wyobraźcie sobie że zamiast Jin'a jest Kookie.

☼Scenariusz nr.5 ~ 
☼Tytuł: "Wszyscy płaczemy inaczej" Część ; 2/?. 
☼Dla: Kotomi
☼Kto występuje: Ty, Jungkook i inni. 
☼Gatunek: Angst
☼Ostrzeżenia: -
☼Przepraszam was, że ten scenariusz jest dopiero teraz. Miałam bardzo dużo pracy w szkole + w dodatku nie miałam zbyt wielkiego poziomu weny. No, ale rozdział jest napisany. Mam nadzieję, że nie popełniłam jakiś wielkich błędów. Jestem totalnie zakręcona. Zauważyłam, że jedna osoba przestała obserwować bloga, więc postanowiłam działać, abyście wy, czyli reszta osóbek które są wspaniałe i czytają moje wypociny, nie odeszła w siną dal. Może zauważyliście, że wygląd bloga znacząco się zmienił. To dzięki superowej Wajlet która zrobiła mi ten szablon!~ Jeśli chciałbyś taki szablon do swojego bloga to kontakt jest podany. :3
Niech wena będzie z wami, do zobaczenia w następnej notce. ~c:



~Co? Czy on właśnie skradł mój pierwszy p-pocałunek?~

Wpatrywałaś się w jego kamienną, ale przystojną twarz. Nie ukazywała żadnych emocji. Rozejrzał się, czy już nie ma tych mężczyzn i zwrócił się do Ciebie. 
-Na co się tak patrzysz? 
-N-nie, na nic. Ja już pójdę... - powiedziałaś pośpiesznie. Już chciałaś ruszyć z miejsca, gdy ten złapał cię za nadgarstek. Popatrzyłaś zdziwiona. Jego twarz była blisko, zbyt blisko twojej. Lekko musnął twoje usta tak samo jak zrobiło to przedtem. Odsunęłaś się jak oparzona dotykając swoich ust dłońmi. 
-Czemu ty znów to zrobiłeś, c-o?- spuściłaś głowę zażenowana. Na początku nic nie powiedział. Nastała cisza, ale szybko została przez niego przerwana. 
-To była pewnego rodzaju... odpłata. - powiedział wpatrując się w ciebie przeszywającym wzrokiem. Odwrócił się i poszedł zostawiając Cię samą z mętlikiem w głowie. 
***
Po tamtym wieczorze, stałaś się ostrożniejsza. Nie chodziłaś sama po zmroku, ani nie zapuszczałaś się w ciemne zaułki. Nikomu o tym nie powiedziałaś. Wolałaś, aby to zostało tylko dla Ciebie. Nie chciałaś nikogo tym martwić, a szczególnie cioci Choi. Miałaś tylko nadzieję, że Ci bandyci nie wrócą po Ciebie. Ale postanowiłaś być przygotowana. Jeśli jeszcze raz Cię napadną to zwyczajnie zadzwonisz na policje. Chyba, że tego nie przeżyjesz... ale wtedy to Ci do głowy nie wpadło. Byłaś zbyt pewna siebie. Została jeszcze jedna sprawa. 
-Ten chłopak był dziwny, ale jakby nie patrzeć 'uratował' mnie. Powinnam mu podziękować, tylko... jak? -zapytałaś sama siebie oczekując jakiejkolwiek odpowiedzi, której i tak byś nie otrzymała. Postanowiłaś się już tym tak nie zamartwiać. Szczerzę mówiąc, nie liczyłaś na to, że jeszcze kiedyś go spotkasz. Był niedzielny wieczór, a ty byłaś już zmęczona, więc opadłaś na swoją miękką pościel i zasnęłaś.
***
Wstałaś o poranku nie wyspana. W nocy śniły Ci się koszmary, że ktoś Cię napada i morduje z zimną krwią. Nie miałaś ochoty wychodzić z domu, ale musiałaś. W końcu kto pójdzie za Ciebie na zajęcia? Pośpiesznie się ubrałaś w granatowy mundurek. Wychodząc, po drodze wzięłaś jedną kanapkę i szybko wyszłaś zamykając za sobą drzwi. 
Wchodząc do szkoły zauważyłaś znajomą sylwetkę. Był to chłopak, mniej więcej o rok starszy. Miał ciemne włosy, które dobrze kontrastowały z jasną cerą. Rozmawiał z jakimś chłopakiem. Przyjrzałaś się uważniej.
-Co? Jak to możliwe? - To był ten chłopak, który uratował Cię w nietypowy sposób z tarapatów. Nie chciałaś go spotykać ponownie. Było to dla Ciebie dość zawstydzające, i te 2 pocałunki.... Potrząsnęłaś głową.
~Nie _____, nie zwracaj na niego uwagi, przecież on i tak pewnie nie pamięta twojej twarzy.~
Próbowałaś przejść obojętnie, ale mimowolnie twoje spojrzenie na sekundę spoczęło na sylwetce chłopaka. Złapaliście kontakt wzrokowy.
~O nie, to się nie dzieje naprawdę!~ 
Szybko odwróciłaś twój wzrok mając nadzieję,że chłopak nie zauważył, że się w niego wgapiałaś. Tempo twojego chodu weszło na szybszy poziom.
-Hej, ty. Dziewczyna w kruczoczarnych włosach, średniego wzrostu, czerwony plecak z rilakkumą. Zatrzymaj się! - krzyknął ktoś z tyłu.
~Przecież to ten głos. To on, na pewno on! I co teraz?~ 
Zatrzymałaś się. Uciekanie przed nim nie miało najmniejszego sensu. Teraz wiesz, że chodzicie to tej samej szkoły więc w każdej chwili mógłby Cię zaczepić. Tylko jakie miał zamiary?
Usłyszałaś dzwonek. Ty akurat miałaś okienko więc nie śpieszyło Ci się. Poczekałaś, aż wszyscy się porozchodzą po klasach
-Wybawienie, uf. Myślałam, że będę musiała z nim rozmawiać. - szepnęłaś.
Usłyszałaś kroki. Drgnęłaś.
-No tak się składa, że będziesz musiała jednak ze mną porozmawiać, koleżanko od kłopotów.
Poczułaś szarpnięcie. Zostałaś przygwożdżona do zimnych szafek. Przestraszona trochę spojrzałaś mu prosto w twarz.
-C-czego chcesz? - zapytałaś.
-Może byś podziękowała mi za to, że Cię uratowałem, co? - powiedział cicho tak, że ledwie zrozumiałaś.
-Co czemu... przecież ty już wziąłeś swoją odpłatność...zaraz po tym, mnie... mnie. - spuściłaś głowę w dół.
-Mnie, mnie co? -zapytał ironicznie.
-...pocałowałeś - szepnęłaś cichutko.
-Co? Nie dosłyszałem, powtórzysz?- Zauważyłaś, że zachciało mu się z Tobą droczyć. Zbierała się w Tobie złość.
-Pocałowałeś mnie, dupku! - niemal wykrzyczałaś mu to w twarz. Otworzył oczy ze zdumienia.
-Oj od teraz jestem dupiem, tak? Ten który Cię uratował. Gdyby nie ja byłabyś już martwa.
-Puść mnie, dobra? Śpieszę się. - chciałaś się wyrwać się z jego szponów.
-Nagle się śpieszysz księżniczko? A może jesteś zawstydzona? - zaśmiał się.
-Przy Tobie? Miałabym się czuć zawstydzona? No przepraszam bardzo, dlaczego niby?
-Bo potrafię każdą w sobie rozkochać. Wiesz jestem przystojny, dobrze się uczę, mam dobre serce...
-Chyba z kamienia. - powiedziałaś drażniąc go.
-Pf, nie przesadzaj. Gdybym miał serce z kamienia to bym Ci nie pomógł. - powiedział zwycięsko.
-No super, tylko wiesz jest jeden wyjątek.
-Jaki? - zapytał zdezorientowany.
-Ja jestem tym wyjątkiem. Mnie w sobie nie rozkochasz. Znam twoje oblicze które właśnie mi ukazujesz.
-Tak myślisz? - ponownie zaczął się do Ciebie zbliżać swoja twarzą. Czułaś jego oddech na karku.
~Cholera. Wybawca się znalazł. Będę grała na jego zasadach.~ 
-No rób co chcesz, mnie i tak to nie ruszy. Nie łudź się, księciuniu. - pocałował Cię w szyję jeden raz, drugi, trzeci. Nic, byłaś kompletnie skamieniała. Byłaś na takie coś odporna, po swoich dotychczasowych przeżyciach z drugimi połówkami. Odrzucenia, zdrady itp. Zobojętniałaś na takie rzeczy. Dawno nie czułaś takiego uczucia jak miłość. Spojrzał na Ciebie zdziwiony. Inna dziewczyna pewnie dawno by się mu już oddała. Byłaś z siebie zadowolona. Pierwszy raz komuś się postawiłaś. Pierwszy raz nie byłaś kogoś lalką. Znienawidziłaś go, chociaż był twoim wybawcą. Puścił Cię, a ty swobodnie mogłaś odejść.
Szłaś przed siebie. Szybko, ale nie uciekałaś. Widziałaś, że jeśli teraz mu się przeciwstawiłaś to następnym i każdym kolejnym razem to zrobisz. Chłopak został za tobą stojąc w tym samym miejscu. Nie miał zamiaru za Tobą biegnąć.
-Będzie ciekawie. - usłyszałaś słowa chłopaka.
~Owszem będzie ciekawie, jeszcze zobaczymy kto to wygra.~
***
~Hiroe

16 listopada 2014

We all cry differently. 1/? - Jungkook


☼Scenariusz nr.4~
☼Tytuł : "Wszyscy płaczemy inaczej" Część ; 1/?.
☼Dla : Kotomi 
☼Kto występuje? : Ty, Jungkook oraz inni.
☼Gatunek ; Angst
☼Kolejny scenariusz i znów z Ciastkiem,przepraszam. Miał być one shot,ale zrobiłam taką fabułę, że byłby za długi. ~ Mam nadzieję, że wam się spodoba, a szczególnie Kotomi. Miłego czytania! Czekajcie na następną część. >ω<

Siedziałaś na ławce cicho łkając. Twój świat się właśnie zawalił. Nie mogłaś pojąć tego, jak łatwo coś może się skończyć. Pare tygodni temu przekonałaś się, jak nadzieja może być złudna. Twoja mama była ciężko chora, coraz gorzej się czuła, lekarze nie potrafili jej pomóc. Zawsze byłaś optymistycznie nastawiona wobec zapewnień specjalistów, że Ty i twoja ukochana mama będziecie mogły dalej cieszyć się wspólnym, codziennym życiem. Tak się niestety nie stało. Zmarła kilka dni temu. Byłaś przy tym. Jej ostatnie słowa zwrócone do Ciebie brzmiały tak :

"_______, moja kochana córeczko. Możliwe, że teraz widzimy się po raz ostatni. Jest mi bardzo przykro, że... muszę Cię opuścić. Tak bardzo nie chcę Cię sama zostawiać w tym pełnym zła świecie. Ale wiesz, że się... s-starałam? To wszystko dla Ciebie. "

Po tych słowach, zaczęłaś głośno szlochać. Była dla Ciebie najważniejszą osobą, jedyną którą przy sobie miałaś. Mogłaś jej się ze wszystkiego wygadać. Mogłaby być twoim pamiętnikiem. Wiedziała o Tobie prawie wszystko.

"Heej, nie płacz. Wiesz przecież, że nie odchodzę na długo. Spotkamy się jeszcze. Wiesz, że wydoroślałaś? Poradzisz sobie. Znajdziesz kogoś kto mnie zastąpi. Obiecasz mi coś? Jak znajdziesz tego jedynego, przedstaw mi go, d-dobrze? Chcę go kiedyś poznać. Najlepiej żeby przyniósł mi kwiaty, wiesz jakie..." - uśmiechnęła się blado po czym jej oczy lekko opadły, a  jej ręka ostatecznie wysunęła się w twojego ucisku.

~Dlaczego mnie to musiało spotkać? Za jakie grzechy?~

***
Płakałaś całymi dniami. Nie wychodziłaś do ludzi. Osamotniałaś. Codziennie gdy patrzyłaś na jej zdjęcie miałaś ochotę przestać istnieć. Teraz opiekowała się Tobą twoja ciocia. Lubiłaś ją i naprawdę byłaś jej wdzięczna za to co dla Ciebie robi. Każdego dnia wspierała Cię, tuliła gdy tego potrzebowałaś. Mijały dni, tygodnie, a ty jeszcze się nie pojawiłaś w swoim liceum. Nie miałaś ochoty tam wracać.
-______, powinnaś wrócić do szkoły. - właśnie jadłyście obiad gdy rozpoczęła rozmowę.
-Ciociu,przecież wiesz, że nie mam najmniejszej ochoty. Nie chcę aby ktoś się nade mną użalał lub litował. - włożyłaś słomkę do ust i zaczęłaś opóźniać sok ze szklanki.
-Tak sądziłam, dlatego pomyślałam, że mogłabyś się przenieść do innej szkoły. Będziesz miała bliżej, a ja będę mogła Cię podwiesić bo mam po drodze do mojej pracy. Pasuje Ci taki układ? -zapytała.
-Ciociu...- spojrzałaś na nią i już miałaś odmówić, gdy zobaczyłaś jej pełne determinacji spojrzenie. -N-no dobrze, zgadzam się. -odpowiedziałaś.
-Cudownie!- klasnęła w dłonie, uśmiechnięta i cała w skowronkach.

***
Przez kolejne dni kobieta załatwiała wszystko co było związane z twoją nauką w nowym liceum. Nie uśmiechało Ci się to, ale nie chciałaś jej robić przykrości więc poszłaś na ugodę.
Był początek tygodnia. Wreszcie musiałaś się stawić w nowej szkole. Bałaś się. Zwyczajnie się bałaś.
W samochodzie siedziałaś jak na szpilkach.
-Spokojnie _____, nie panikuj. -szeptałaś do siebie,dodając sobie otuchy.
-Kochanie, czy coś się dzieje? -spojrzała przez lusterko na Ciebie.
-Denerwuję się trochę... bardzo. -uśmiechnęłaś się nieśmiało.
-Przecież Cię nie zjedzą. Nie wiedzą kim jesteś, jaką masz przeszłość i jaka jest twoja historia. Więc o co chodzi? - Właśnie skręcała drogą w lewo gdzie miał znajdować się budynek liceum.
-Tak,ale...
-Żadne ale. Jesteś silna. Wierzymy w Ciebie. Ja i Twoja mama. Pamiętaj, zachowuj się normalnie, jak zawsze. Znajdź przyjaciół. Na pewno ktoś Cię polubi. A teraz wysiadaj. - zatrzymała samochód. Popatrzyłaś na nią ostatni raz i wysiadłaś.
Przed tobą stał ogromny, biały budynek szkoły. Jak żółw wdrapywałaś się po wysokich schodach. Wchodząc czułaś zapach który przypominał ci o wspaniałych chwilach spędzonych w szkole. Lubiłaś się uczyć, bo zwyczajnie ci to nie sprawiało trudności. Umiałaś ludzi uczyć, pomagać im w lekcjach. Byłaś pomocna, pracowita jak mrówka. Za to Cię lubili. A może tylko za to, że odwalałaś za nich całą brudną robotę? Wszystko możliwe, ale to już przeszłość. Teraz liczy się nowe życie, nowa szkoła, nowi ludzie. Szłaś korytarzem, gdy zauważyłaś mężczyznę wyglądającego na nauczyciela. Był ubrany w czarne spodnie od garnituru. Biała Koszula wystawała z pod brązowego sweterka. Miał na swojej twarzy duże okulary. Podeszłaś do niego.
-*Jeogiyo, czy jest Pan nauczycielem w tej szkole? -zapytałaś grzecznie.
-Tak, a czy Ty jesteś ____? 
-To się zgadza, ale skąd Pan o tym wie? - zapytałaś zdziwiona.
-Jestem twoim wychowawcą. - uśmiechnął się przyjaźnie. 
-Miło mi Pana poznać, Wychowawco. - odwzajemniłaś uśmiech. Nagle usłyszeliście dzwonek na lekcje. Nie wiedziałaś co począć, a twój nowy wychowawca widząc to uspokoił Cię. 
-Chodź ze mną ______, właśnie masz ze mną lekcje.
-A czego Pan uczy, jeśli mogę wiedzieć? - zapytałaś podążając za nim.
-Uczę Koreańskiego i Angielskiego.
-Wszechstronnie, good job. - uniosłaś kciuk do góry. 
-Proszę, już jesteśmy na miejscu. Wejdź. - powiedział pokazując dłonią na drzwi.
-D-dobrze. Chociaż nie, niech pan wejdzie pierwszy. - zaproponowałaś.
-No dobrze, ale nie wstydź się. Nie zjemy Cię. 
Kiwnęłaś głową. Mężczyzna otworzył drzwi i wszedł, a ty poczłapałaś się za nim. W klasie panował gwar i chaos. Gdy wszedł nauczyciel natychmiast wszyscy się uspokoili.
-No kochani, teraz ma panować cisza. To jest _____ i od tego dnia będzie z wami uczęszczać na lekcje. Przyjmijcie ją ciepło, dobrze? 
-Tak proszę pana. - odpowiedzieli wszyscy chórem. 
I tak się zaczęło. Tego dnia poznałaś wiele miłych ludzi. Nie odtrącali Cię, wręcz przeciwnie bardzo chcieli Cię poznać. Dzień minął bez najmniejszych przykrości. Tak myślałaś.

***
Skończyłaś właśnie lekcje i spokojnie czekałaś na kobietę, która miała po pracy po Ciebie przyjechać. Minęło 10 minut. Nic. Kolejne minuty mijały, a nadal nikt nie przyjechał. 
-Ciekawe, może coś się stało? - zaczęłaś się niecierpliwić i gdy miałaś już dzwonić, z twojego telefonu wydobyła się melodia dzwonka. Odebrałaś.
-Halo, ____ ? Przepraszam,ale coś mi wypadło, nie mogę po Ciebie przyjechać. Mogłabyś sama pójść do domu? Znasz drogę, prawda? - zadawała tysiące pytań na minute.
-Tak wiem, ale... czy coś się stało ciociu? - zaniepokoiło Cię to, że słyszałaś jakby dyszała i była bardzo zdenerwowana.
-Nie, nic się nie stało. Po prostu udaj się do domu, ok? - poprosiła i bez twojego odzewu zakończyła połączenie.
-No i co teraz mam zrobić? - zapytałaś sama siebie. -Aish,  że też... - założyłaś plecak i ruszyłaś w stronę domu. Po jakimś czasie zaczęło się ściemniać, a ty poczułaś jakby ktoś Cię obserwował. Przyśpieszyłaś krok i spojrzałaś za siebie. Zobaczyłaś 5 mężczyzn z kapturach. Uśmiechali się do Ciebie złowieszczo. 
-No dziewczynko, chodź do nas. Nie bój się my tylko chcemy tego co twoja mama od nas kiedyś pożyczyła. 
-O co wam chodzi? Kim jesteście? Czego ode mnie chcecie? - Bałaś się, że te typki chcą coś tobie zrobić. 
-Jak to co? 100 milionów won, które pożyczyła od nas twoja mamusia. - zaśmiali się szyderczo.
-A-ale przecież moja mama nie żyje...
-No widzisz, więc automatycznie wszystkie jej długi przeszły na Ciebie. - powiedział chłopak w czerwonych włosach, wyglądał na lidera.
-Jak to? 
-Tak to, no to dziewczynko. - podszedł do Ciebie i złapał za podbródek. -Płacisz gotówką, czy może wolisz inny rodzaj zapłaty? - zapytał i powoli swoją ręką zbliżał się do twojego biustu. Szybko się wyrwałaś i próbowałaś jak najszybciej uciec od nich. Biegłaś ile sił w nogach. Nie zauważyłaś, gdy przed tobą znalazł się młody chłopak, więc zderzyliście się czołowo.
-Przepraszam - miałaś łzy w oczach, a bandyci zbliżali się nieubłaganie.
-Aish, uważaj trochę, głupia. - powiedział ostro, ale gdy zobaczył twoje łzy odpuścił dalszego kazania. Już miał odchodzić, gdy złapałaś go za rękaw od bluzy. 
-Proszę, pomóż mi. Uratuj mnie przed nimi, błagam. - pokazałaś na mężczyzn biegnących w twoją stronę.
-Dziewczynko, gdzie jesteś. Znajdziemy Cię, nie martw się, a wtedy nam za wszystko zapłacisz.
Poczułaś szarpnięcie. Chłopak szybko przyciągnął Cię do siebie i udawał,że całuje. Mężczyźni przeszli obojętnie, a ty zszokowana tym co właśnie zrobił, stałaś jak sparaliżowana.

*przepraszam. 
***



 ~Hiroe

12 listopada 2014

"Dream" 3/3 End - Jungkook

☼Scenariusz nr.3~
☼Tytuł : "Sen" Część ; 3/3 Finał.
☼Dla : -
☼Kto występuje? : Ty, Jungkook oraz inni.
☼Kolejna i już ostatnia część mojego pierwszego odpowiadania. Bardzo się rozpisałam,jeszcze bardziej niż poprzednio. Niby nie miałam weny,ale otworzyłam mój folder z tym opowiadaniem i tak się zapisałam,że skończyłam o 00:40 w nocy. ~ Powiem krótko,że bardzo się wżyłam w role naszej nieznajomej w którą może się wcielić każda z nas lub każdy (jak kto lubi). Mam nadzieję,że spodoba wam się ostatnia część. Także,czytajcie i czekajcie na kolejne ^^ Mam nadzieję,że w końcu ktoś się przełamie i coś u mnie zamówi!~


Otworzyłaś jedno oko,a później drugie.Czułaś jakby twoja głowa pękała. Powolutku próbowałaś usiąść. Coś leżało na twoich nogach,a raczej ktoś. Popatrzyłaś,a na twoich nogach leżała głowa Jungkook'a. Powieki miał zamknięte. Rozejrzałaś się po pokoju.
~E? A Co ta banda tu robi?~
Zobaczyłaś bowiem całą resztę "paczki".
-Aish...Pewnie zemdlałam,ale co oni do cholery robią w moim domu. Do tego jeszcze bezkarnie sobie śpią. - powiedziałaś specjalnie głośno aby ich obudzić.
Nagle jakby wszyscy wyrwali się z transu "bezkarnej" drzemki. Podbiegli szybko zasypując Cię pytaniami typu 'czy się dobrze czujesz?' lub 'czy może potrzebujesz opieki lekarskiej?'. Zdziwiło Cię ich zachowanie ponieważ przedtem byli całkiem inni,a teraz byli tacy zatroskani,mili. Nawet później ci się przedstawili. O co tu chodzi?
-Hej, dlaczego nagle jesteście dla mnie tak mili?-prychnęłaś -Zmieniliście się trochę.
-No bo nie lubimy obcych ludzi. Szczególnie gdy nasz maknae kogoś poznał,a my tej osoby nie kojarzymy. Nigdy nie wiemy co taka osoba może mu zrobić.- Powiedział różowo włosy, którego nazywano "Rap Monster".
~Monster,haha. A ja się dziwiłam dlaczego był taki straszny na początku.~pomyślałaś
-Czyli twierdzisz,że pomagając mu,miałam plan zataszczenia go do jakiejś opuszczonej piwnicy ze stołem operacyjnym na którym bym wycieła wszystkie wartościowe narządy i sprzedała je? - spojrzałaś tępym wzrokiem
Chłopacy nie wiedzieli co powiedzieć. Wręcz widziałaś w ich oczach strach. Lekko klepnęłaś Jimina w ramię a ten aż podskoczył.
-Ej,spokojnie. Po prostu mam bardzo wybujałą wyobraźnie i lubię horrory. - zaśmiałaś się na co chłopcy odetchnęli z ulgą.
-Kończąc wypowiedz hyunga ; Gdy spałaś Kookie nam wszystko wyjaśnił,że jesteś... - tak zwany "V" nie dokończył bo Jungkook przykrył mu usta dłonią i tylko zaczął się nerwowo śmiać.
-Ej, co ty mu robisz? - zapytałaś zdziwiona zachowaniem Jung'a, który natychmiastowo go puścił.
-N-nic. - opowiedział młodzieniec, Odwrócił się do Taehyung'a kiwając przecząco głową. Nie wiedziałaś o co im chodziło,ale puściłaś im to płazem.
Tydzień po tym wydarzeniu, gdy po przeprowadzce rozpoczęłaś naukę w nowej szkole okazało się,że chodzisz z Jungkookiem do jednej klasy. 
*retrospekcja*
Włóczyłaś się po korytarzu z małą mapką szkoły. Była to duża szkoła w Seulu, a ty nie potrafiłaś się w niej odnaleźć. Usiadłaś na ławce zrezygnowana bezskutecznym szukaniem sali matematycznej.
-Super, spóźnić się na lekcje w pierwszy dzień. - zaczęłaś się pukać po czole. - _____ ty głupia istoto. Po co się na to godziłaś. Mówili "Poradzisz sobie, nie będzie tak źle",tak bardzo. Nawet nie ma tu kogoś aby mnie mógł oprowadzić. Życie dobijasz. -schowałaś twarz w swoje drobne dłonie. Nie miałaś zamiaru płakać, nie było warto się takim czymś załamywać. Zwyczajnie byłaś już tym zmęczona.
-Hej, przecież ja Ci mogę pomóc. Tylko nie płacz. Powiedz jaką masz teraz lekcje. Gdzie Cię zaprowadzić? - usłyszałaś znany ci głos. Uniosłaś głowę i zobaczyłaś dobrze znaną Ci twarz. Spojrzeliście sobie w oczy. 
-To ty Jungkook. Ale co ty tu robisz?- zapytałaś zdziwiona. Nie spodziewałaś się spotkania tego chłopaka w tej szkole w dodatku w twój pierwszy dzień.
-Chodzę tu do szkoły. Ale to chyba ja powinnem Ciebie o to zapytać.- opowiedział także zdziwiony.
-To samo co ty. To mój pierwszy dzień tu i nie potrafię się odnaleźć. Pomożesz mi,prawda? Wiem,że to zrobisz. -uśmiechnęłaś się zadziornie. Czekałaś na reakcje chłopaka. On tylko cicho prychnął pod nosem i uśmiechnął się promiennie.
-No dobrze,dobrze. To powiedz gdzie masz teraz lekcje. - zapytał zatroskany.
-Teraz mam matematykę w sali 38. Jej, czemu ta szkoła musi być tak duża?- popatrzyłaś przez duże okno gdzie małe dzieci w wieku przedszkolaków bawiły się,biegały i krzyczały. Też chciałaś się tak beztrosko bawić,ale niestety nie mogłaś,taka była szara rzeczywistość. Wróciłaś spojrzeniem do Jung'a. Wpatrywał się w ciebie. Poczułaś się nieswojo i zaczęłaś się lekko rumienić. Miałaś nadzieję,że chłopak tego nie zauważył.
-To co idziemy?- zapytał 
-Pewnie. -odpowiedziałaś ruszając w jego stronę.
Po paru minutach byliście już na miejscu. Spóźniłaś się tylko zaledwie 5 minut. Wchodząc zauważyłaś,że nastolatek też wchodzi do twojej klasy. Usiadł na miejscu przy oknie. 
Stanęłaś na środku sali.
-Kochani to jest wasza nowa koleżanka. -powiedziała radośnie. -Teraz przedstaw się krótko,dobrze ____? -szepnęła do Ciebie, a ty tylko jej w odpowiedzi kiwnęłaś głową na "tak".
-Witajcie, mam na imię _____ i bardzo mi miło,że będę mogła być razem z wami w klasie. Opiekujcie się mną! - zaprezentowałaś się w skrócie.
-Dobrze,a teraz gdzie mogłabyś usiąść. -rozejrzała się po klasie szukając wolnego miejsca dla Ciebie. -Usiądź obok Jeon'a. - rozkazała. Ty lekko kiwnęłaś głową i skierowałaś się w kierunku ławki, gdzie siedział twój kolega. Szczerze bardzo się cieszyłaś, że siedzisz z nim a nie kimś innym. Jungkook'a już poznałaś, a nie wiadomo czy ktoś inny by Cię zaakceptował.
*koniec retrospekcji*
Minęły już 3 miesiące od tego dnia w którym poznałaś Jungkook'a. Stał się on dla Ciebie bardzo bliski tak samo jak reszta "paczki". Można by rzec,że moglibyście być nazwani mianem "najlepszych przyjaciół". W rozmowie nie mieliście problemu, okazało się,że macie wspólne zainteresowania. Miałaś jednak wrażenie,że stał się bliższy niż inni. Gdy spotykałaś go, a praktycznie codziennie go widziałaś na każdej lekcji bo w końcu dzieliliście ze sobą ławkę, twoje serce swoim szybkim biciem tworzyło melodie piosenki. Częściej czułaś się zakłopotana, zawstydzona. Twój brzuch był wypełniony różnokolorowymi motylami, które jak na złość mocno trzepotały swoimi skrzydełkami. 
Nie byłaś w tych sprawach obeznana,ale czułaś,że się zakochałaś.
Tej przerwy siedziałaś zrezygnowana na parapecie z zamkniętymi oczami słuchając muzyki z twojej MP3. Lubiłaś hip-hop,tak samo jak Jung.
~To zabawne,że lubimy wszystko to samo: muzyka,filmy,rodzaje jedzenia, a nawet ulubioną pogodę mamy taką samą.~ pomyślałaś, śmiejąc się w duchu.
Nagle poczułaś,że ktoś obok Ciebie usiadł, zdjął słuchawkę z lewego ucha i oparł się o twoje ramie. 
Otworzyłaś oczy. To był on. Wzdrygnęłaś.
-Przestraszyłem Cię? -zapytał 
-Troszkę, przecież nie każdy siada sobie beztrosko obok i opiera się o moje ramie.- powiedziałaś udając lekką obrazę. 
-Przepraszam,przepraszam,przepraszam. Chodźmy na kawę,chodźmy na kawę,chodźmy na kawę...-zaczął śmiesznie imitować Taehyung'a który tak robił gdy kogoś przez przypadek obraził,chociaż nie miał tego na celu. Zaśmiałaś się,ale za chwilę zrobiłaś się poważna.
-Nie. -odpowiedziałaś stanowczo dalej udając. Chciałaś zeskoczyć z parapetu,ale nie wyszło Ci i gdyby nie twój przyjaciel to upadłabyś twardo na ziemię. Złapał Cię w pasie i wasze twarze znajdowały się w niebezpiecznej odległości. Wasze usta dzieliły tylko marne centymetry,które zniknęły gdy chłopak Cię pocałował. Zaledwie jedno,lekkie muśnięcie sprawiło,że twoje serce stukało jak dzwon,a obraz w oczach zawirował. Powoli puścił Cię abyś mogła stanąć. Przejechałaś opuszkami palców po swoich ustach. Chłopak stał wpatrując się tępo w podłogę.
-D-dlaczego ty... Kooki? -nie mogłaś z siebie nic wydusić.
Powoli podniósł wzrok. Rumienił się, widać było,że był zawstydzony,ale pewnie zaczął się do Ciebie zbliżać. Dotknął twoje policzko swoją ciepłą dłonią. Znów przeszedł Cię ten niesamowity dreszcz.
-Nie wiem kiedy to się stało,ale zakochałem się w Tobie ____. Długo się do tego zbierałem,ale myślałem,że nie mam u Ciebie,żadnych szans.
-D-dlaczego tak sądzisz?-zapytałaś, twoje emocje wariowały.
-Zapomniałaś? Jestem twoim przyjacielem. A ja się w Tobie po prostu zakochałem. Aish,głupi. Zacząłem sądzić,że jeśli Ci to powiem to stwierdzisz,że chce zniszczyć naszą przyjaźń i mnie zostawisz.-uśmiechnął się blado. 
Nie zorientowałaś się kiedy po twoim policzku popłynęły łzy. Kookie podszedł do Ciebie i przetarł twoje mokre policzki rękawem od swojej bluzy. Spojrzałaś mu prosto w jego czarne,bystre oczy. Zbliżyłaś się i lekko przywarłaś do ust młodzieńca. Szybko oddał twój pocałunek,który był namiętniejszy od poprzedniego. Odsunęliście się od siebie.
-Teraz rozumiesz Kookie? -przytuliłaś go. -Nie mogłabym Cię zostawić,jesteś dla mnie zbyt ważną osobą. Kocham Cię.-powiedziałaś szczerze.
Zauważyłaś,że twój ukochany zaczął się bardzo szczerzyć do samego siebie.
-A ciebie co tak śmieszy? Co? -zapytałaś rozbawiona.
-Stwierdziłem,że jednak sny się spełniają.-odpowiedział szczerząc się jeszcze bardziej.
-Jak to?
-Zakochałem się w dziewczynie z moich snów. To dlatego zaczepiłem Cię tamtego dnia. Ty byłaś tą dziewczyną. Ty byłaś tą której tak długo szukałem...-odpowiedział, a później cmoknął Cię w czubek twojego noska.

~Hiroe



Obserwatorzy